Zgoda buduje…
… a niezgoda rujnuje. To staropolskie powiedzenie sprawdza się na przykładzie sosnowieckich klubów sportowych.
Powiało wielkim sportem w Zagłębiu Dąbrowskim, a to za sprawą kolarskiego wyścigu Tour de Pologne. Dawno już nasz region nie gościł imprezy takiej rangi. Będzin, Czeladź, Dąbrowa Górnicza – nazwy tych miast mocno zostały wyeksponowane za sprawą transmisji telewizyjnych. Oczywiście trzeba było za to zapłacić. W przypadku Dąbrowy Górniczej, w której była meta drugiego etapu była to podobno kwota około 300 tysięcy złotych. Będzin, skąd kolarze startowali do trzeciego etapu, zapłacił nieco mniej. A najmniej chyba Sosnowiec, gdzie była tylko premia lotna. W sumie był to jednak kawał grosza i nie zabrakło sceptyków, którzy wyrazili wątpliwość czy za taką promocję warto było aż tyle zapłacić. Na dodatek mają poparcie wielu mieszkańców, którzy mieli pretensje za paraliż komunikacyjny w tych miastach, gdyż podczas przejazdu kolarzy trzeba było na wiele godzin zamknąć ulice. Bądźmy jednak sprawiedliwi, dawno już na ulicach naszych miast nie widziano tylu ludzi, którzy dopingowali kolarzy. Miejskie władze też są zadowolone, uważając, że gdyby przeliczyć te pieniądze na minuty obecności w telewizji – nie tylko polskiej – oraz w innych mediach, to nie są one takie wielkie.
Więcej…
… a niezgoda rujnuje. To staropolskie powiedzenie sprawdza się na przykładzie sosnowieckich klubów sportowych.
Powiało wielkim sportem w Zagłębiu Dąbrowskim, a to za sprawą kolarskiego wyścigu Tour de Pologne. Dawno już nasz region nie gościł imprezy takiej rangi. Będzin, Czeladź, Dąbrowa Górnicza – nazwy tych miast mocno zostały wyeksponowane za sprawą transmisji telewizyjnych. Oczywiście trzeba było za to zapłacić. W przypadku Dąbrowy Górniczej, w której była meta drugiego etapu była to podobno kwota około 300 tysięcy złotych. Będzin, skąd kolarze startowali do trzeciego etapu, zapłacił nieco mniej. A najmniej chyba Sosnowiec, gdzie była tylko premia lotna. W sumie był to jednak kawał grosza i nie zabrakło sceptyków, którzy wyrazili wątpliwość czy za taką promocję warto było aż tyle zapłacić. Na dodatek mają poparcie wielu mieszkańców, którzy mieli pretensje za paraliż komunikacyjny w tych miastach, gdyż podczas przejazdu kolarzy trzeba było na wiele godzin zamknąć ulice. Bądźmy jednak sprawiedliwi, dawno już na ulicach naszych miast nie widziano tylu ludzi, którzy dopingowali kolarzy. Miejskie władze też są zadowolone, uważając, że gdyby przeliczyć te pieniądze na minuty obecności w telewizji – nie tylko polskiej – oraz w innych mediach, to nie są one takie wielkie.
