Strona główna | Redakcja

Andrzej Wasik: Straszenie kibicem? / Nr 15/11

Za rok w Polsce będą piłkarskie mistrzostwa Europy, największa impreza sportowa, jaką dotąd organizowaliśmy, i najkosztowniejsza.

Trwa wyścig z czasem, bo przecież 8 czerwca 2012 roku na Stadionie Narodowym w Warszawie zainaugurowane zostaną piłkarskie mistrzostwa Europy. Tylko ten obiekt pochłonie bez mała 2 miliardy złotych, ale jak na razie zamiast przysparzać dumy, daje powody do wielkiego niepokoju. Wadliwe schody, przeciekające po większym deszczu fragmenty stadionu i rosnące opóźnienie. Już odwołano planowaną na lato imprezę motocyklową, prawie na pewno nie uda się przeprowadzić na nim we wrześniu meczu piłkarskiego Polska–Niemcy, który miał być uroczystym otwarciem jednego z najnowocześniejszych stadionów Europie. Kłopoty mamy praktycznie z każdym stadionem (kosztują już „tylko” setki milionów złotych) w pozostałych trzech miastach (Gdańsk, Poznań i Wrocław), na których mają być mecze Euro 2012.
Stadiony to jeden kłopot. Drugi to ślimacząca się budowa autostrad i szybkich linii kolejowych, którymi mają się poruszać kibice z całego świata po Polsce. Nie uda się zrealizować ambitnego planu. Powody są różne: Chińczycy, którzy się przeliczyli z siłami i opuścili budowę, ostra i długa zima, deszcze i zwyczajnie brak pieniędzy.

Kłopot ma też Franciszek Smuda, o którym mówiono, że czyni cuda. Byli tacy, co uwierzyli, że chociaż w Polsce niewielu jest klasowych piłkarzy, to ten trener jednak zbuduje nam reprezentację na medal. Cóż, idzie mu podobnie jak z budową stadionów i autostrad, choć szuka zawodników po całym świecie.

Zanosi się jednak, że będziemy mieli i wielki sukces – w walce ze stadionowym chuligaństwem. Po sławetnym finale rozgrywek o Puchar Polski w Bydgoszczy okazało się bowiem, że największym problemem przed Euro są kibice. I rząd zabrał się za to szybko oraz stanowczo. Na początek rękoma wojewodów zamknął kilka stadionów. Potem w tak zwanej „szybkiej ścieżce ustawodawczej” wziął się za stanowienie skutecznego prawa. Bo jak ogłosił zatroskany premier Donald Tusk, jeżeli nie wygramy ze stadionowymi bandytami, to ME w 2012 roku mogą być poważnie zagrożone. Dziwne, bo o tym, że organizujemy taki turniej wiadomo było już kilka lat wcześniej, a burdy stadionowe nie wzięły się nagle w tym roku. O tym doskonale wiemy w Sosnowcu, gdzie kibice Zagłębia do aniołków nie należą. Coś na ten temat może powiedzieć sosnowiecka policja. Swego czasu nasz klub był chyba najczęściej karanym w Polsce. I to surowo – gdzie indziej za race była tylko grzywna, w Sosnowcu zamykano Ludowy. Zresztą po wspomnianym meczu w Bydgoszczy i w Sosnowcu zapanował lekki niepokój, bo wraz z fanami Legii Warszawa na obiekcie Zawiszy byli też zaprzyjaźnieni z nimi kibice Zagłębia. Pesymiści już przewidywali, że z tej okazji to i Ludowy zamkną. Nie mieli jednak racji…

Przy okazji straszenia kibicami – bo tak działania państwowej administracji nazywa „opozycja” – wzięto się i za tych, co pluli na „porządnych widzów” w Poznaniu, albo pobili piłkarza Legii. I tu znów analogia do Sosnowca. Jesienią ubiegłego roku była niezła draka z byłym już zawodnikiem Zagłębia. Otóż został on ukarany przez klub za niesportowy tryb życia (przebywanie nocą w lokalu, co stanowiło złamanie regulaminu), co ten zaakceptował. Nie zdzierżył jednak tego, że klub nie wziął go w obronę, gdy kibice grozili mu podczas treningu połamaniem nóg, jeżeli nie wycofa zawiadomienia złożonego na policji o pobiciu go właśnie podczas tego „nocnego złamania regulaminu”. Podobno miał być poturbowany przez kibiców. Sprawa jest chyba w sądzie i czeka na rozstrzygnięcie.

Problem kibiców w Sosnowcu - również z niestosownymi transparentami, wyzywaniem rządzących i PZPN, za co też już są kary – jest więc nam doskonale znany. Z tym większym zainteresowaniem śledziliśmy tempo prac nad „ustawą o kibicach”. Kilka tygodni temu Rada Ministrów przyjęła projekt zmian w Ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych. Teraz zajmie się nim Sejm, a potem musi podpisać prezydent i po opublikowaniu wejdzie w życie. W klubach już trwa wnikliwe studiowanie tego projektu, bo nakłada on na nie sporo nowych obowiązków. Na „szczęście” Zagłębie nie awansowało do I ligi, a więc będzie miało trochę więcej czasu na wdrożenie choćby precyzyjnego monitoringu na stadionie. Sporo dyskusji wywołuje zamiar wprowadzenia na stadiony policji. A przecież nie tak dawno twierdzono, że jej obecność prowokuje kibiców i dlatego kiedyś ją z obiektów wyprowadzono. Wielu do dziś pamięta „bitwy” kiboli z „niebieskimi” wokół Stawików…

Podstawą tego projektu, z czym akurat wszyscy są zgodni, jest nieuchronność kary. W trybie administracyjnym karane będą osoby, które zakłócają porządek imprezy sportowej, nie wykonują poleceń służb porządkowych, przebywają w miejscach innych, niż uprawnia do tego bilet. Karane będzie zasłanianie twarzy, wreszcie wtargnięcie na boisko. Kary mają być dotkliwe, w wysokości kilku tysięcy złotych, o zakazach stadionowych nie wspominając. Z tym nie ma co dyskutować, bo to słuszna zasada. Tyle że te sankcje można było stosować i wcześniej, ale zawsze się tłumaczono, że trudno było zidentyfikować sprawców i postawić im zarzuty. Teraz ma się to zmienić. Zobaczymy.

Na koniec kilka zdań o dyskusji, która przetoczyła się przez nasze lokalne media. O zapisie w tymże projekcie, który ma pozwolić na wprowadzenie do sprzedaży na stadionach niskoprocentowego alkoholu. Komentował to i sam poseł Jarosław Pięta. „Projekt ustawy został opracowany także w porozumieniu z UEFA. W Europie Zachodniej piwo na stadionach nikomu nie przeszkadza. Nie zapominajmy jednak, iż wnoszenie alkoholu na stadion jest zabronione. Kibice mają tylko możliwość napicia się niskoprocentowego piwa sprzedawanego na terenie obiektu” – cytuje parlamentarzystę sosnowiec.info.pl.

O kredycie zaufania dla kibiców pijących alkohol na stadionach mówi też Hanna Michta, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu. „Trudno powiedzieć, jakie konsekwencje będzie miało wprowadzenie piwa na stadiony. Może kibice to docenią i pokażą klasę, a może okaże się, że pomysł był zły. Wszystko to pokaże życie. Jednak wszystko jest dla ludzi. Szum, jaki towarzyszy chuliganom stadionowym, powoduje, że niestety zapomina się o normalnych kibicach. Stadion powinien być miejscem, jak każde inne, dlatego policja jest jak najbardziej za rozwiązaniami, które zmierzają do tego, aby na obiektach sportowych można było fajnie, miło, ale też przede wszystkim bezpiecznie spędzić czas”.

Ta dyskusja jest jednak trochę bezprzedmiotowa, bo alkohol, nawet bardzo niskoprocentowy, na przykład na Stadionie Ludowym pewnie jeszcze długo będzie niedostępny. Z prostego powodu, bo ustawodawca w tymże projekcie wyraźnie zastrzegł, że ten zapis obowiązuje tylko podczas Euro 2012 i tylko na czterech stadionach, na których będą grały najlepsze europejskie reprezentacje. I musi taki zapis być, bo żąda tego UEFA, a właściwie jeden ze sponsorów, czyli browar.
 

Partnerzy