Strona główna | Redakcja

Niezwykła granica - Jarosław Krajniewski / nr 1/09

Mieszkamy na Śląsku. To niebezpiecznie brzmiące zdanie, za które w okolicach ligowych stadionów po wschodniej stronie Brynicy można dostać po głowie. Jednak tak uważa zdecydowana większość Polaków, którzy nie odróżniają Śląska od Zagłębia. Takie same kominy, takie same szyby kopalni, taki sam krajobraz... Na zdjęciu: graniczna Brynica pomiędzy Piekarami Śląskimi a Wojkowicami. 

Ziemia, którą zwiemy Zagłębiem Dąbrowskim, a która z trudem dobija się o regionalną tożsamość, niemal nigdy nie miała nic wspólnego ze Śląskiem. W ciągu tysiącletnich dziejów państwa polskiego tylko trzykrotnie powiązana była z nim administracyjne: po raz pierwszy – po III rozbiorze, kiedy powstał tzw. Nowy Śląsk, drugi – w czasie I wojny światowej, trzeci – od 1939 roku (najpierw III Rzesza, potem województwo nazywane czasem śląskodąbrowskim, czasem stalinogrodzkim, a czasem katowickim). Za każdym razem była to jakaś okupacja...

Od zachodniej Małopolski Śląsk dzieli rzeka. Na pewnym odcinku Brynica, na pewnym Czarna Przemsza. Do dziś zresztą da się wyodrębnić dwa różne kulturowo obszary Zagłębia – po obu stronach Czarnej Przemszy. Rzeka ta jest najbardziej trwałą granicą w dziejach państwa polskiego. Polska czasami rozciągała się od morza do morza, czasami jej w ogóle nie było. Za każdym razem całkiem różny był przebieg jej granic. Z wyjątkiem jednej – tutaj, u stóp będzińskiej Góry Zamkowej.

Gród w Będzinie powstał już w IX wieku – sto lat z górą przed panowaniem Mieszka I. Prawdopodobnie był najdalej na zachód wysuniętym grodem Wiślan, co wskazuje na odwieczną łączność tego miejsca z Krakowem i Małopolską. Dalej na zachód mieszkali Opolanie, plemię śląskie. To były czasy, kiedy rzeki raczej łączyły ludzi (transport i komunikacja). Stąd granice przebiegały raczej wzdłuż wododziałów. I rzeczywiście – kilka kilometrów na zachód mamy wododział oddzielający dorzecze Odry i Wisły. To tędy przebiegała prastara granica małopolsko- śląska, bardziej oczywiście o charakterze rozległych rubieży, niż ściśle wytyczonej linii.

Układ ten został zakłócony w czasie biesiady, suto zakrapianej trunkami, jaka odbyła się ok. roku 1179. Książę Kazimierz Sprawiedliwy, po kilku kielichach wina, podarował kasztelanię bytomską i oświęcimską – ziemie ściśle związane z dzielnicą krakowską – chrześniakowi, Mieszkowi Plątonogiemu, protoplaście śląskich Piastów. Co dokładnie otrzymał Mieszko, kroniki nie podają, ale w ramach darowizny była między innymi siewierszczyzna (z Siewierzem i Czeladzią), która na niemal trzy wieki przeszła w ręce śląskie. W ten sposób rozumując, Czeladź to właściwie miasto... śląskie.

Koniec XIII, i pierwsze dekady XIV stulecia to stopniowe odchodzenie księstw śląskich od Polski. Poszczególni udzielni władcy piastowscy stopniowo składali hołd lenny królowi czeskiemu. Kazimierz Wielki nie miał wyjścia i mimo prób, musiał ostatecznie zrzec się władzy z ziem na zachód od Czarnej Przemszy. Dosłownie sto metrów od będzińskiej warowni, która powstała w formie znanego nam dziś murowanego zamku właśnie do obrony nowej granicy Królestwa Polskiego, przebiegała granica polsko-czeska. Większa część dzisiejszego powiatu będzińskiego należała wówczas do Czech, w tym także tereny dzisiejszych dzielnic Będzina – Grodźca, Gzichowa, Łagiszy, Syberki, Małobądza... Kiedy w wigilię Bożego Narodzenia roku Pańskiego 1443 biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki odkupił z rąk księciacieszyńskiego Wacława Księstwo Siewierskie, granica nieco się przesunęła, na Brynicę, gdzie pozostała aż do pierwszej wojny światowej. Śląsk kilkakrotnie w tym czasie zmieniał przynależność państwową, ale zawsze zaczynał się tuż za Czarną Przemszą (na wysokości Mysłowic) i wpadającą doń Brynicą. Warto może nadmienić, że bracia Wacława nie pogodzili się z tą decyzją i wszczęli kilkuletnią wojnę, którą jednak przegrali. Tak naprawdę granica państwa polskiego nie przesunęła się. Otóż Zbigniew Oleśnicki kupił siewierszczyznę nie dla Korony Polskiej (jak wówczas nazywało się Polskę), a tylko dla biskupstwa krakowskiego. Od niego począwszy, każdy kolejny – aż do Sejmu Czteroletniego – kiedy to dopiero zlikwidowano odrębność Księstwa Siewierskiego – biskup krakowski nosił jednocześnie tytuł księcia siewierskiego. Księcia dosyć udzielnego! Bo trzeba wiedzieć, że owo Księstwo (pisane właśnie dużą literą) było wręcz odrębnym państwem! Osobna administracja, nadania szlacheckie, sądownictwo („kradnij, zabijaj, ale Siewierz omijaj”), słowem – niemal wszystko oprócz polityki zagranicznej – były atrybutami samodzielnego państwa. Gdyby przetrwało ono do dzisiaj, mielibyśmy państwo prawdziwie kościelne, bardzo podobne do innych europejskich tworów, jak choćby Andora (zlepek pięciu górskich parafii), Lichtenstein, Monaco...

Granica przebiegała zasadniczo wzdłuż Brynicy, ale był jeden ważny wyjątek, wynikający z niedoskonałości dokumentu kupna Księstwa Siewierskiego. Otóż po „śląskiej” stronie Brynicy znajdowały się grunta czeladzkich mieszczan, co powodowało kilkusetletnie spory i procesy. Dziś możemy się z tego tylko cieszyć, bo pozostały po nich świetne mapy, jakich Będzin czy Siewierz mogą tylko pozazdrościć. Granica – jak to granica – nigdy spokojną nie była. Bodajże najbardziej ucierpiała na tym Czeladź, kilkakrotnie palona podczas przemarszów różnych wojsk. Pogranicze oznacza zawsze korzyści i ograniczenia. Korzyści to oczywiście handel oraz – bardzo z nim związany – przemyt. Może też właśnie pograniczne położenie Będzina skłoniło Żydów do osiedlania tutaj. Z czasem gmina żydowska rozrosła się i zyskała na znaczeniu, pozostając w ścisłym związku z handlem zarówno detalicznym, jak i hurtowym. O trwałości naszej granicy dobitnie świadczyć może fakt, że nie ruszyły jej nawet zabory. Mimo bezpośredniej bliskości z pruskim Śląskiem, na tym odcinku granice upadającej Rzeczypospolitej nie zmieniły się, jeśli nie liczyć włączenia do Korony w roku 1790 wspomnianego wcześniej Księstwa Siewierskiego. Zasadnicze zmiany przyniósł dopiero rok 1795, kiedy dzisiejsze Zagłębie przeszło pod panowanie pruskie. Wtedy właśnie utworzono Nowy Śląsk, administracyjnie połączony ze Śląskiem – co miało miejsce po raz pierwszy w dziejach. Ten układ nie przetrwał długo. Kiedy powstało Księstwo Warszawskie, większość jego granic była absolutnie nowa i niejednokrotnie wręcz przypadkowa – z wyjątkiem granicy ze Śląskiem, a więc na Czarnej Przemszy i Brynicy. To państwo powstałe pod auspicjami Napoleona też się nie ostało. Nowe Królestwo Polskie znowu ma nowe granice oprócz – oczywiście na Czarnej Przemszy i Brynicy. Czy to jeszcze dziwi? A miało tak zostać aż do I wojny światowej. Będzin, a wraz z nim cała okolica, nadal miał charakter pograniczny. Był najdalej na południowy zachód wysuniętym skrawkiem potężnej Rosji Carskiej. Nadal kwitł handel, przemyt, tutaj nawet rozgrywała się prusko-rosyjska wojna celna. Pod koniec XIX wieku ściągnięto do Będzina – od roku 1867 miasta powiatowego – dońskich Kozaków, których posterunki rozciągnięte były wzdłuż Czarnej Przemszy i Brynicy.

Wielka wojna trwała stosunkowo krótko – cztery lata – ale pod względem administracyjnym i Zagłębiu przyniosła pewne novum. Nastąpił podział pomiędzy dwu okupantów – Niemcy i Austrię. Znowu – po raz drugi w historii – Zagłębie połączono ze Śląskiem... Odrodzone państwo polskie, II Rzeczpospolita, znowu otrzymała – właściwie wywalczyła – zupełnie nowe granice. Czy aby wszędzie nowe? Ze Śląskiem był znany problem, musiało dojść do trzech powstań i referendum. Część Górnego Śląska przypadła – po blisko 600 latach – nowej Polsce. Po raz pierwszy od wieków na Przemszy i Brynicy przestała istnieć granica państwowa.

Kolejna okupacja po raz trzeci połączyła ziemie po obu stronach Brynicy. Tereny Zagłębia włączono bezpośrednio do III Rzeszy, choć Generalna Gubernia zaczynała się niedaleko, za miedzą wręcz, ze stolicą w Krakowie. Po wojnie do Polski przyłączono niemal cały Śląsk. Na terenie Górnego Śląska utworzono nowe województwo, obejmujące także część zachodniej Małopolski. Takie połączenie dopiero po raz pierwszy dokonało się pod panowaniem władz polskich, choć dla wielu to także była okupacja... Początkowo próbowano jeszcze trzymać pozory dzięki nazwie – województwo śląsko-dąbrowskie. Dzisiaj nazwa ta przetrwała jeszcze w nazwie regionalnych struktur związkowych. Do 1975 roku Brynica i Czarna Przemsza były jeszcze granicami powiatowymi.

Dzisiejszy podział administracyjny nie ma nic wspólnego z tradycją. Nasze śląskie województwo niemal w połowie składa się z ziem nigdy śląskimi niebędącymi (a z drugiej strony – bez śląskiej Opolszczyzny). Granice nowego powiatu będzińskiego też są nowe, część zagłębiowskich gmin znalazła się w śląskich powiatach. Ewenementem jest casus Sławkowa. Może więc wracamy do naszych korzeni, kiedy rzeki nie dzieliły ludzi, a łączyły? Dzisiaj nie da się już właściwie oddzielić Śląska od Zagłębia. Warto jednak pamiętać o historycznych i kulturowych zaszłościach, które długo jeszcze będą się odzywać wśród mieszkańców po obu stronach tej niezwykłej, najbardziej trwałej w dziejach państwa polskiego, granicy.
 

Partnerzy