Strona główna | Redakcja

650 lat Będzina - Jarosław Krajniewski / nr 1/09

Wybór miejsca pod gród - jak pisał przed laty Marian Kantor-Mirski, piewca ziemi będzińskiej - nie był przypadkowy. Tędy biegła droga wodna, prowadząca z Przemszy na Wartę, jako rozwidlenie szlaku morawskiego, który przy źródłach Odry dzielił się na szlak wrocławski i krakowski, dążący przez Czechowice na Śląsku do Wisły. Szlak krakowski pod Oświęcimiem znów się rozdzielał. Jedna odnoga jego prowadziła przez Będzin do Warty. Pod górą będzińską, Przemsza przełamując wał wzgórz olkusko-tarnogórskich, tworzyła zalew, gdzie gromadziły się szkuty, komięgi, dubasy i czółna handlowe bractwa wodnego…


Będzin skończył właśnie 650 lat.

Doskonale pod względem strategicznym usytuowany cypel skalny, ostrym kątem wrzynający się w zakole Rzeki, od tysięcy lat stanowił doskonałe miejsce do zamieszkania.

Już u zarania naszej państwowości prapolscy Wiślanie ze szczytu cypla patrzyli hen w zachodnie, śląskie krainy. Miejsce z natury obronne umocnili w IX wieku potężnymi wałami, częściowo zachowanymi do dziś.

Kiedy Kazimierz Wielki zrzekł się Śląska, musiał jakoś zabezpieczyć zachodnią granicę młodego państwa. Jego spojrzenie skierowało się na pograniczną osadę, w której wzniósł murowany zamek i której 5 sierpnia 1358 roku nadał przywilej lokacyjny. Pograniczne położenie Będzina przez całe wieki wpływało na rozwój miasta - z jednej strony mógł się rozwijać handel, z drugiej zaś każda wroga armia maszerująca na stołeczny Kraków musiała tędy przechodzić. Tak tedy kolejni, jagiellońscy i elekcyjni monarchowie, dbali o miasto, obdarzając różnymi przywilejami. Pozwolono także osiedlić się ludności żydowskiej, która w przyszłości spowoduje, że Będzin zostanie Małą Jerozolimą Zagłębia. Stan szczęśliwości nie może jednak trwać wiecznie, i miasto opromienione chwałą Zamoyskiego i Czarnieckiego, splądrowane przez Szwedów, w łabędzim śpiewie króla Jana maszerującego pod Wiedeń zmierzało ku przeznaczeniu.

Kres szlacheckiej Rzeczypospolitej, koniec monarchii, najpierw pruski, a potem rosyjski zabór - wszystko to spowodowało głęboki upadek miasta, które zaczęło wracać do życia już w drugiej połowie XIX stulecia. W tym czasie Żydzi coraz bardziej dominowali w obrazie miasta. To synagoga stała się obok zamku najbardziej reprezentacyjną i najczęściej fotografowaną budowlą miejską. Dwudziestoletni rozejm między dwoma straszliwymi etapami największej wojny w dotychczasowych dziejach świata nie zwiastował nadchodzącej katastrofy.


Miasto Chwili

Chwila pierwsza miała miejsce w szabasowy wieczór okupacyjnej rzeczywistości. Niemcy do Będzina wkroczyli w poniedziałek 4 września, a już w piątek otoczyli kwartał miasta z synagogą i szkołą bejt-midrasz i podpalili go. To był drugi raz - po sławnych układach polsko-austriackich z 1589 roku - kiedy miasto znalazło się na kartach Historii. Chwila druga zdarzyła się w sierpniu 1943 roku, kiedy Niemcy postanowili ostatecznie zlikwidować będzińskie getto. Jego zagłada to śmierć tego miasta, który od tamtej pory ma problemy z tożsamością. Coś pękło, coś się zmieniło. Może w tym historycznym sierpniu powinniśmy obchodzić… 65-lecie miasta?...

Chwilę trzecią odnajdziemy spacerując smutnymi uliczkami, gdzie w każdym zaułku czyha Historia. Warto przysiąść na parkowej ławeczce, zamknąć oczy i zanurzyć się w otaczającej Górę Zamkową mglistej pomroce dziejów. Może zobaczymy wówczas ten gród, usłyszymy naszych przodków wznoszących drewniany gród, kamienny stołp, potężną warownię czy wreszcie murowaną świątynię. Ich kości spoczywają na którymś z położonych na cyplu cmentarzy - może tym wczesnochrześcijańskim, może wokół kościoła albo tym nowożytnym, może wreszcie na żydowskim kirkucie.


Miasto Nadziei

Nadejdzie kiedyś taki czas, kiedy nas nie będzie, ale Będzin będzie - powiedział kiedyś Prezydent

miasta Radosław Baran. Na jego 600-lecie odbudowano zamek, a dziś? Tylko Góra Zamkowa to swoisty skansen archeologiczny, historyczny i kulturowy. To atuty których nie można nie zauważyć.

Dziś Będzin jest na zakręcie historii. Miasto niegdyś handlowe, stolica regionu... Pozostaje jednak nadzieja związana ze wszystkim, co ludzie lubią robić w wolne popołudnia, weekendy czy podczas urlopów. Tutaj właśnie ów potężny będziński potencjał może być wykorzystany. Istnieją już fantastyczne projekty dotyczące przyszłego wyglądu Będzina, czy też raczej jego historycznego centrum.

 
 

Partnerzy