Wybór miejsca pod gród - jak pisał przed laty Marian Kantor-Mirski, piewca ziemi będzińskiej - nie był przypadkowy. Tędy biegła droga wodna, prowadząca z Przemszy na Wartę, jako rozwidlenie szlaku morawskiego, który przy źródłach Odry dzielił się na szlak wrocławski i krakowski, dążący przez Czechowice na Śląsku do Wisły. Szlak krakowski pod Oświęcimiem znów się rozdzielał. Jedna odnoga jego prowadziła przez Będzin do Warty. Pod górą będzińską, Przemsza przełamując wał wzgórz olkusko-tarnogórskich, tworzyła zalew, gdzie gromadziły się szkuty, komięgi, dubasy i czółna handlowe bractwa wodnego…
Będzin skończył właśnie 650 lat.
Doskonale pod względem strategicznym usytuowany cypel skalny, ostrym kątem wrzynający się w zakole Rzeki, od tysięcy lat stanowił doskonałe miejsce do zamieszkania.
Już u zarania naszej państwowości prapolscy Wiślanie ze szczytu cypla patrzyli hen w zachodnie, śląskie krainy. Miejsce z natury obronne umocnili w IX wieku potężnymi wałami, częściowo zachowanymi do dziś.
Kiedy Kazimierz Wielki zrzekł się Śląska, musiał jakoś zabezpieczyć zachodnią granicę młodego państwa. Jego spojrzenie skierowało się na pograniczną osadę, w której wzniósł murowany zamek i której 5 sierpnia 1358 roku nadał przywilej lokacyjny. Pograniczne położenie Będzina przez całe wieki wpływało na rozwój miasta - z jednej strony mógł się rozwijać handel, z drugiej zaś każda wroga armia maszerująca na stołeczny Kraków musiała tędy przechodzić. Tak tedy kolejni, jagiellońscy i elekcyjni monarchowie, dbali o miasto, obdarzając różnymi przywilejami. Pozwolono także osiedlić się ludności żydowskiej, która w przyszłości spowoduje, że Będzin zostanie Małą Jerozolimą Zagłębia. Stan szczęśliwości nie może jednak trwać wiecznie, i miasto opromienione chwałą Zamoyskiego i Czarnieckiego, splądrowane przez Szwedów, w łabędzim śpiewie króla Jana maszerującego pod Wiedeń zmierzało ku przeznaczeniu.
Kres szlacheckiej Rzeczypospolitej, koniec monarchii, najpierw pruski, a potem rosyjski zabór - wszystko to spowodowało głęboki upadek miasta, które zaczęło wracać do życia już w drugiej połowie XIX stulecia. W tym czasie Żydzi coraz bardziej dominowali w obrazie miasta. To synagoga stała się obok zamku najbardziej reprezentacyjną i najczęściej fotografowaną budowlą miejską. Dwudziestoletni rozejm między dwoma straszliwymi etapami największej wojny w dotychczasowych dziejach świata nie zwiastował nadchodzącej katastrofy.
Miasto Chwili
Chwila pierwsza miała miejsce w szabasowy wieczór okupacyjnej rzeczywistości. Niemcy do Będzina wkroczyli w poniedziałek 4 września, a już w piątek otoczyli kwartał miasta z synagogą i szkołą bejt-midrasz i podpalili go. To był drugi raz - po sławnych układach polsko-austriackich z 1589 roku - kiedy miasto znalazło się na kartach Historii. Chwila druga zdarzyła się w sierpniu 1943 roku, kiedy Niemcy postanowili ostatecznie zlikwidować będzińskie getto. Jego zagłada to śmierć tego miasta, który od tamtej pory ma problemy z tożsamością. Coś pękło, coś się zmieniło. Może w tym historycznym sierpniu powinniśmy obchodzić… 65-lecie miasta?...
Chwilę trzecią odnajdziemy spacerując smutnymi uliczkami, gdzie w każdym zaułku czyha Historia. Warto przysiąść na parkowej ławeczce, zamknąć oczy i zanurzyć się w otaczającej Górę Zamkową mglistej pomroce dziejów. Może zobaczymy wówczas ten gród, usłyszymy naszych przodków wznoszących drewniany gród, kamienny stołp, potężną warownię czy wreszcie murowaną świątynię. Ich kości spoczywają na którymś z położonych na cyplu cmentarzy - może tym wczesnochrześcijańskim, może wokół kościoła albo tym nowożytnym, może wreszcie na żydowskim kirkucie.
Miasto Nadziei
Nadejdzie kiedyś taki czas, kiedy nas nie będzie, ale Będzin będzie - powiedział kiedyś Prezydent
miasta Radosław Baran. Na jego 600-lecie odbudowano zamek, a dziś? Tylko Góra Zamkowa to swoisty skansen archeologiczny, historyczny i kulturowy. To atuty których nie można nie zauważyć.
Dziś Będzin jest na zakręcie historii. Miasto niegdyś handlowe, stolica regionu... Pozostaje jednak nadzieja związana ze wszystkim, co ludzie lubią robić w wolne popołudnia, weekendy czy podczas urlopów. Tutaj właśnie ów potężny będziński potencjał może być wykorzystany. Istnieją już fantastyczne projekty dotyczące przyszłego wyglądu Będzina, czy też raczej jego historycznego centrum.
Będzin skończył właśnie 650 lat.
Doskonale pod względem strategicznym usytuowany cypel skalny, ostrym kątem wrzynający się w zakole Rzeki, od tysięcy lat stanowił doskonałe miejsce do zamieszkania.
Już u zarania naszej państwowości prapolscy Wiślanie ze szczytu cypla patrzyli hen w zachodnie, śląskie krainy. Miejsce z natury obronne umocnili w IX wieku potężnymi wałami, częściowo zachowanymi do dziś.
Kiedy Kazimierz Wielki zrzekł się Śląska, musiał jakoś zabezpieczyć zachodnią granicę młodego państwa. Jego spojrzenie skierowało się na pograniczną osadę, w której wzniósł murowany zamek i której 5 sierpnia 1358 roku nadał przywilej lokacyjny. Pograniczne położenie Będzina przez całe wieki wpływało na rozwój miasta - z jednej strony mógł się rozwijać handel, z drugiej zaś każda wroga armia maszerująca na stołeczny Kraków musiała tędy przechodzić. Tak tedy kolejni, jagiellońscy i elekcyjni monarchowie, dbali o miasto, obdarzając różnymi przywilejami. Pozwolono także osiedlić się ludności żydowskiej, która w przyszłości spowoduje, że Będzin zostanie Małą Jerozolimą Zagłębia. Stan szczęśliwości nie może jednak trwać wiecznie, i miasto opromienione chwałą Zamoyskiego i Czarnieckiego, splądrowane przez Szwedów, w łabędzim śpiewie króla Jana maszerującego pod Wiedeń zmierzało ku przeznaczeniu.
Kres szlacheckiej Rzeczypospolitej, koniec monarchii, najpierw pruski, a potem rosyjski zabór - wszystko to spowodowało głęboki upadek miasta, które zaczęło wracać do życia już w drugiej połowie XIX stulecia. W tym czasie Żydzi coraz bardziej dominowali w obrazie miasta. To synagoga stała się obok zamku najbardziej reprezentacyjną i najczęściej fotografowaną budowlą miejską. Dwudziestoletni rozejm między dwoma straszliwymi etapami największej wojny w dotychczasowych dziejach świata nie zwiastował nadchodzącej katastrofy.
Miasto Chwili
Chwila pierwsza miała miejsce w szabasowy wieczór okupacyjnej rzeczywistości. Niemcy do Będzina wkroczyli w poniedziałek 4 września, a już w piątek otoczyli kwartał miasta z synagogą i szkołą bejt-midrasz i podpalili go. To był drugi raz - po sławnych układach polsko-austriackich z 1589 roku - kiedy miasto znalazło się na kartach Historii. Chwila druga zdarzyła się w sierpniu 1943 roku, kiedy Niemcy postanowili ostatecznie zlikwidować będzińskie getto. Jego zagłada to śmierć tego miasta, który od tamtej pory ma problemy z tożsamością. Coś pękło, coś się zmieniło. Może w tym historycznym sierpniu powinniśmy obchodzić… 65-lecie miasta?...
Chwilę trzecią odnajdziemy spacerując smutnymi uliczkami, gdzie w każdym zaułku czyha Historia. Warto przysiąść na parkowej ławeczce, zamknąć oczy i zanurzyć się w otaczającej Górę Zamkową mglistej pomroce dziejów. Może zobaczymy wówczas ten gród, usłyszymy naszych przodków wznoszących drewniany gród, kamienny stołp, potężną warownię czy wreszcie murowaną świątynię. Ich kości spoczywają na którymś z położonych na cyplu cmentarzy - może tym wczesnochrześcijańskim, może wokół kościoła albo tym nowożytnym, może wreszcie na żydowskim kirkucie.
Miasto Nadziei
Nadejdzie kiedyś taki czas, kiedy nas nie będzie, ale Będzin będzie - powiedział kiedyś Prezydent
miasta Radosław Baran. Na jego 600-lecie odbudowano zamek, a dziś? Tylko Góra Zamkowa to swoisty skansen archeologiczny, historyczny i kulturowy. To atuty których nie można nie zauważyć.
Dziś Będzin jest na zakręcie historii. Miasto niegdyś handlowe, stolica regionu... Pozostaje jednak nadzieja związana ze wszystkim, co ludzie lubią robić w wolne popołudnia, weekendy czy podczas urlopów. Tutaj właśnie ów potężny będziński potencjał może być wykorzystany. Istnieją już fantastyczne projekty dotyczące przyszłego wyglądu Będzina, czy też raczej jego historycznego centrum.

