Legendarny początek Milowic wiąże się z dokumentem z 1105 roku, w którym wśród posiadłości klasztoru tynieckiego wymieniono wieś Milej. Wspomniany dokument jest wprawdzie falsyfikatem, ale był sporządzony na podstawie autentycznego dokumentu z lat 1123-1125. Czy nazwa Milej jest tożsama z dzisiejszą dzielnicą Sosnowca, trudno stwierdzić, bo nie wiemy, co jest fałszywe w dokumencie. Niewątpliwie nazwa Milej jest pochodzenia patronimicznego i wywodzi się od imienia Mił. Stąd pierwotna nazwa osady Milejowice przekształcona z czasem na obecną - Milowice.
Rok 1228 przyniósł pierwszą potwierdzoną informację o Milowicach. Na początku XIII wieku książę Polski Leszek Biały nadał wioskę notariuszowi księcia Henryka Brodatego Mikołajowi jako wynagrodzenie za sojusz śląsko-małopolski. Jak wiemy z dokumentu księżnej krakowskiej Grzymisławy z 1228 roku, Milowice wraz z innymi dobrami Mikołaja stały się podstawą fundacji jednego z najsłynniejszych klasztorów cysterskich na ziemiach polskich - opactwa henrykowskiego.
Od XII wieku na tym obszarze rozwijała się wieś przynależna do ziemi krakowskiej. W XIII wieku Milowice, należące do klasztoru henrykowskiego, miały dwór, dwa młyny i 12 łanów ziemi uprawnej, czyli ponad 200 hektarów. Zapewne Cystersi przynieśli tu wezwanie - "módl się i pracuj", które przez wieki towarzyszyć będzie rozwojowi osady. Mnisi byli także nosicielami postępu i dzięki nim Milowice otrzymały młyn. Za ich też sprawą znalazła się na tych ziemiach rodzina Brukałów, których dziad Boguhwał wypowiedział pierwsze zapisane zdanie w języku polskim.
W 1280 przeszły w ręce norbertanów z Wrocławia (klasztor św. Wincentego), a klasztor henrykowski wyraził zgodę na lokację osady na prawie niemieckim. Pozostając przez pół wieku w rękach rycerskich (w zapisach pojawiają się m.in. Adyk, Jan Złotousty, Piotr z Paniów), ponownie od połowy XIV wieku aż po koniec wieku XVI były własnością norbertanów. Cztery wieki historii Milowic połączyły je nierozerwalnie z historią kościoła na ziemiach polskich, bo położone były na terenie dekanatu sławkowsko-bytomskiego, należącego do diecezji krakowskiej, a znajdowały się w okręgu parafialnym miejskiej parafii św. Małgorzaty w Bytomiu. Dopiero w XV wieku przyłączono je do parafii w Czeladzi, pod wezwaniem św. Stanisława Męczennika.
W połowie XV wieku nasz najsłynniejszy kronikarz Jan Długosz opisuje Milowice jako osadę o 3-łanowym sołectwie, z karczmą, młynem, 14 łanami kmiecymi i zagrodniczymi. Ta wieś z ziemi krakowskiej, a od XIII wieku śląskiej (kolejno księstwa opolskie i bytomskie), ostatecznie weszła w skład księstwa siewierskiego należącego do biskupów krakowskich. Pozostała w nim do ostatniego rozbioru Rzeczpospolitej w 1795 roku. U schyłku średniowiecza i w następnych wiekach były dobrze rozwiniętą osadą. Doliczając do 14 łanów ziemi nieużytki, łąki i obszary zalesione, 12-łanowy folwark i 3-łanowe sołectwo, możemy stwierdzić, że zajmowała około 800 hektarów. Liczba mieszkańców wynosiła zapewne ponad 100 osób. Od XVII wieku wieś była własnością szlachecką.
Krótki okres panowania pruskiego (1795-1806) przerwało powstanie Księstwa Warszawskiego. Od 1815 roku Milowice znajdowały się na pograniczu Królestwa Polskiego. XIX wiek zmienił ich oblicze. Siedem wieków związków osady z rolnictwem zakończyła działalność jednego z pionierów industrializacji ziem polskich, dziedzica Milowic Józefa Błeszyńskiego, który wykorzystał światową koniunkturę na cynk i w 1822 założył tu hutę cynku Leopold oraz kopalnię węgla Wiktor. Jeszcze w 1827 roku było tu 29 dymów i 164 mieszkańców, ale ich liczba zwiększyła się szybko dzięki zatrudnieniu w rozwijającym się przemyśle. W II połowie XIX wieku powstała huta Aleksander. Milowice stały się terenem penetracji kapitału niemieckiego i francuskiego (Towarzystwo Kopalń i Zakładów Hutniczych Sosnowieckich). Industrializacja niosła jednak i koszty. W 1872 r. odbył się tu pierwszy strajk na ziemi zagłębiowskiej przeciwko bezprawnemu przedłużaniu dnia pracy w kopalni.
XIX wiek to piękna karta osady w polskich zrywach narodowych. Tę ziemię zrosiła krew powstańców listopadowych i styczniowych przedzierających się przez granicę i toczących boje z oddziałami rosyjskimi. Ich ciała spoczywają w kurhanie z kapliczką św. Jana. Tradycja niepodległościowa przyświecała milowiczanom wspierającym powstańców śląskich. Rok 1919, 1920 i 1921 to trzy lata płonącej granicy, walk, ostrzału artyleryjskiego. Niepodległą Rzeczypospolitą uczczono tutaj w 1920 r. zasadzeniem 4 Dębów Wolności.
Jeszcze w 1915 roku podczas okupacji niemieckiej Milowice włączono do Sosnowca. Więź tę utrwaliła wybudowana w 1935 roku linia tramwajowa.
Historia Milowic to nie tylko przemysł. W 1929 roku - początki milowickiego "Płomienia" - robotniczej sekcji sportowej (w 1979 roku siatkarze "Płomienia" zdobyli Puchar Europy Mistrzów Krajowych). W roku 1937. powstała tutaj samodzielna parafia.
Druga wojna światowa to pamiętna likwidacja pierwszego patrolu niemieckiego, który wjechał do dzielnicy, ale też chlubna działalność konspiracyjna i historia obozu dla jeńców angielskich, pracujących w kopalni.
Po II wojnie światowej nastąpił dalszy rozwój przemysłu. To nowe osiedla bloków i domów. Tendencję rozwojową dzielnicy zatrzymano, gdy w 1996 r. ostatecznie zlikwidowano kopalnię przez lata budującą dumę i tożsamość mieszkańców. To spowodowało znaczny wzrost bezrobocia i pogorszenie warunków bytowych. Jednak już kilka lat później pojawiła się nadzieja: w Milowicach utworzono część sosnowieckiej podstrefy Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (KSSE). To oznaczało szansę na rozwój i inwestycje: w 1998 roku rozpoczyna się budowa potężnego zakładu masarskiego (dzisiaj przeżywającego potężne problemy - przyp. red.). W 2001 roku na granicy Milowic, obok drogi ekspresowej S86, otwarto hipermarket. Niebawem na pokopalnianym terenie powstaje inny zakład. W kwietniu 2007 roku tuż obok pojawia się najnowocześniejsza w Polsce drukarnia prasowa.
W 2005 r. Milowice obchodziły 900 - lecie istnienia. Inicjatorami uroczystości byli działacze Towarzystwa Przyjaciół Milowic i ks. Leonard Sobczyk, proboszcz parafii pw. Matki Boskiej Szkaplerznej. Pokazała ona moc lokalnej tożsamości - milowiczanie chętnie pomogli w organizacji uroczystości, a także zebrali dużo pamiątek związanych z dzielnicą. Pokazano je później na wystawie w hali "Płomienia".
Opracowano na podstawie materiałów Towarzystwa Przyjaciół Milowic

