Powtórka z Heaneya - Paweł Sarna / nr 7/09
Wrocławskie Biuro Literackie rozpoczęło nowy rok mocnym akcentem – drugim wydaniem wyboru wierszy Kolejowe dzieci irlandzkiego noblisty Sheamusa Heaneya. Wznowienie nie jest jednak tą samą książką, zbiór został bowiem poszerzony o kilka utworów, zawiera też arcyciekawy szkic autora przekładów, Piotra Sommera.
Kolejowe dzieci burzą mój dotychczasowy odbiór tej poezji, wprowadzają niepewność i wprawiają w zawstydzenie. Kilka wierszy Heaneya w przekładzie Sommera po raz pierwszy miałem okazję przeczytać w Antologii nowej poezji brytyjskiej (1983), a po raz pierwszy usłyszałem więcej podczas wieczoru irlandzkiego na Festiwalu Fort Legnica w 1998 roku. Czytałem co prawda Heaneya i później, w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka (44 wiersze, Światło elektryczne, Ciągnąc dalej), ale wersje poznane jako pierwsze stały się też dla mnie kanoniczne. Wydawało mi się, że już rozumiem Heaneya. Jawił mi się jako poeta niezmienny, przywiązany wciąż do swoich ulubionych motywów, mówiący wciąż o tym samym – o utraconej przeszłości. Myliłem się.
Piotr Sommer nie tylko jeszcze bardziej oszlifował przekłady, ale też w posłowiu „Co ciekawiło mnie u Seamusa Heaneya, kiedy zaczynałem go tłumaczyć” zwierzył się nie tylko z kilku problemów warsztatowych, a także – choć nie wprost – problemu najważniejszego. Po co w ogóle przekładać akurat te wiersze? Esej odkrywa też mechanizm kształtowania się podwójnej legendy – tej wielkiej, pisarza światowego, noblisty, spadkobiercy tradycji wyrosłej z Roberta Frosta, Patricka Kavanagha i Edwarda Thomasa. A także tej legendy na skalę mniejszą, poety przyswajanego językowi polskiemu, wprowadzanemu poprzez utwory i komentarze.
Więcej…
OTOCZAK, czyli literacki laur prosto z rzeki Soły - Włodzimierz Wójcik / nr 7/09
Laury bywają rozmaite. Żywe, rosną w moim ogródku. Dla mnie są bezcenne. Przed wielu, wielu laty przywiozła mi ich sadzonki z francuskiego Nordu moja ciotka, Helena Sołtysiak. Przy szczególnych uroczystościach wręczam je moim bliskim, serdecznym przyjaciołom w postaci sadzonek w doniczkach. Takie wiano z życzeniami na długie, twórcze życie otrzymali ode mnie: Marian Kisiel, wnuczka Julisia, Jacek Golonka, Halina Rybak-Gredka. Natomiast miłym sercu zmarłym kładę, z wielkim bólem, zerwaną już gałązkę na trumnie. Tym sposobem pożegnałem: Adasia Zegadłowicza, profesorów: Ireneusza Opackiego, Kazimierza Polańskiego, Stefana Szymutkę; brata ciotecznego Janusza Dyję, Janka Różewicza, jedynego brata Cezarego, Elżbietę Pietrzok ze Związku Literatów Polskich. Liście laurowe: srebrne, złote, diamentowe służą nagradzaniu szczególnych dokonań twórczych. Jest to miła, pachnąca roślina, choć w istocie okazuje się zwyczajnym liściem bobkowym. Podobnie szlachetniały, cierpliwie mielone przez czas i wodę kamienie, otoczaki, które od samego dzieciństwa tak miłuje Jerzy Suchanek, wierny syn Nad-Sola. Trudno dziwić się temu, że jeśli kogoś ceni, daje mu to, co dla niego jest najdroższe. Stąd ufundowana przez Suchanka NAGRODA OTOCZAKA. Prawdziwa nagroda serca… Wiadomo, że ludzie kultury i sztuki bywają nagradzani przez organy państwowe i samorządowe różnych szczebli. Nie wyklucza to w żadnej mierze osób prywatnych, zwłaszcza jeśli tymi pojedynczymi jurorami są poeci i zarazem osobowości tak wysokiej klasy, jak Jerzy Suchanek.
Więcej…
American Dream in Cracow - Ewa M. Walewska / nr 5/09
Takiego zaproszenia nie można było odrzucić. Od maja do grudnia w Oddziałach Muzeum Narodowego w Krakowie trwa „amerykański sezon” będący elementem jednego z największych projektów muzealnych w Polsce – Ameryka, Ameryka. W ramach projektu zorganizowano sześć niepowtarzalnych wystaw: Weegee. Z kolekcji Hendrika Berinsona (maj-lipiec) – prezentującązdjęcia najwybitniejszego amerykańskiego reportera, Muzeum Polskie w Ameryce. Zbiory grafczne (wrzesień-grudzień) w cyklu Skarby kultury polskiej na emigracji – zbiór dzieł grafcznych przechowywany w Muzeum Polskim w Chicago, Sztuka czy reklama (lipiec-wrzesień) – wystawa prezentująca oryginalne projekty reklam frmy Coca-Cola z lat 50., 60., 70., Jam Session. Amerykańscy Ambasadorowie Jazzu Ruszają w Świat (sierpień-wrzesień) – dokumentalne zdjęcia amerykańskich jazzmanów, którzy koncertowali w Polsce w latach 50., Pierwszy krok…– wystawa m.in. płócien Erica Fischla i Philippa Taafe’a, fotografi Davida LaChapella, kolaży Andy’ego Warhola (do grudnia 2009) oraz gwóźdź programu – Amerykański sen (lipiec-październik). Projekt obejmuje także bogaty, interdyscyplinarny program edukacyjny, realizowany zarówno w przestrzeniach muzealnych, jak i w przestrzeni miasta (miejscach takich, jak np. klub Alchemia, galeria Pauza, kino Mikro, klub Lokator).
Więcej…
Łucja w krainie czarów? Rozmowa z Łucją Ginko / nr 2/09
Z dyrektorką Wydziału Kultury Urzędu Marszałkowskiego dr Łucją Ginko rozmawia Andrzej Sawicki
AS: Taki stołek i… Pani – miłośniczka poezji i literatury, osoba wręcz uduchowiona i jakby zagubiona w świecie (wolno mi tak mówić, bo znamy się przecież od studenckich czasów) w starciu ze skrzeczącą rzeczywistością urzędniczego bytu. Co to za metamorfoza?
ŁG: Sama się czasem dziwię, że tyle lat tu wytrzymuję. Zawsze pociągało mnie bardziej tworzenie kultury niż zarządzanie . Jej kreowanie i poszukiwania są domeną twórców, a zarządzanie obowiązkiem urzędników. Jednak można to pogodzić pod warunkiem niezbędnej pokory wynikającej ze świadomości służebnej roli wobec tych, na rzecz których działamy, a więc także twórców oraz animatorów kultury. Mogę i chcę im doradzać, podsuwać pomysły, służyć wiedzą i wspierać w ramach posiadanych i dostępnych środków. Nie mogę niczego narzucać ani zastępować w czymkolwiek. Właśnie tak rozumiem pracę na tym stanowisku.
Więcej…
|