Strona główna | Redakcja

American Dream in Cracow - Ewa M. Walewska / nr 5/09

Takiego zaproszenia nie można było odrzucić. Od maja do grudnia w Oddziałach Muzeum Narodowego w Krakowie trwa „amerykański sezon” będący elementem jednego z największych projektów muzealnych w Polsce – Ameryka, Ameryka. W ramach projektu zorganizowano sześć niepowtarzalnych wystaw: Weegee. Z kolekcji Hendrika Berinsona (maj-lipiec) – prezentującązdjęcia najwybitniejszego amerykańskiego reportera, Muzeum Polskie w Ameryce. Zbiory grafczne (wrzesień-grudzień) w cyklu Skarby kultury polskiej na emigracji – zbiór dzieł grafcznych przechowywany w Muzeum Polskim w Chicago, Sztuka czy reklama (lipiec-wrzesień) – wystawa prezentująca oryginalne projekty reklam frmy Coca-Cola z lat 50., 60., 70., Jam Session. Amerykańscy Ambasadorowie Jazzu Ruszają w Świat (sierpień-wrzesień) – dokumentalne zdjęcia amerykańskich jazzmanów, którzy koncertowali w Polsce w latach 50., Pierwszy krok…– wystawa m.in. płócien Erica Fischla i Philippa Taafe’a, fotografi Davida LaChapella, kolaży Andy’ego Warhola (do grudnia 2009) oraz gwóźdź programu – Amerykański sen (lipiec-październik). Projekt obejmuje także bogaty, interdyscyplinarny program edukacyjny, realizowany zarówno w przestrzeniach muzealnych, jak i w przestrzeni miasta (miejscach takich, jak np. klub Alchemia, galeria Pauza, kino Mikro, klub Lokator).

Wystawa Amerykański sen, będąca najważniejszym elementem projektu, została zorganizowana z okazji 90. rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi. Ideą tego artystyczno-edukacyjnego przedsięwzięcia jest pokazanie osób, zjawisk i pojęć związanych z kulturą amerykańską, które oddziaływały na wyobraźnię pokoleń Polaków przeżywających swoją młodość w realiach PRL-u.


Kaczor Donald w muzeum

Już w chwili przekroczenia progu Muzeum Narodowego goście mogli być pewni, że nie pomylili adresu. Na ścianach holu głównego widniały wielkoformatowe fotografe najlbardziej znanych światu budynków w USA, takich jak World Trade Center (Nowy Jork), Sears Tower (Chicago), MetLife Building (Nowy Jork) czy AT&T Building (Nowy Jork). Z podłogi uśmiechała się do gości urocza pin-up girl z przyklejonej tam reklamy Coca-Coli. Na schodach małoletnich gości (których mogłyby znudzić dzieła sztuki i instalacje) witały stosy poduszek, które zachęcały do odpoczynku i obejrzenia kreskówek Dysneya, wyświetlanych na wielkim ekranie. Myszka Miki, Pies Pluto, Goofy i Kaczor Donald to tylko niektóre z setek stworzonych przez korporację Dysney postaci, a jednak to one, jako najstarsze i najlepiej rozpoznawane, są „twarzami marki” od ponad 80 lat. Wchodząc do ciemnej sali głównej goście wkraczali w półpustynny krajobraz południowo-zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Nagle pod stopami znikła gładka muzealna posadzka, a pojawił się asfalt. Jego brzegi stykały się ze żwirowym poboczem, żwir ginął w pasie wysuszonej trawy. Chmury przesuwały się szybko po ciemnym niebie, co chwilę piorun rozświetlał czarną przestrzeń, a grzmot rozrywał muzealną ciszę. Na wprost, z otaczającego gości półmroku wyłaniały się dwa światła zawieszone około metra nad ziemią. Światła auta jadącego z naprzeciwka...


I can’t wait to get on the road again

Droga. Jeden z najważniejszym symboli w amerykańskiej kulturze i podstawowy wyznacznik amerykańskiej tożsamości. Droga tkwi głęboko w sercu i umysłach, a nawet genach Amerykanów – wyjaśniała tablica witająca gości. Amerykanie to naród wiecznie pielgrzymujący i do drogi zawsze gotowy (...) Droga stała się dla nich przede wszystkim miejscem, gdzie mogli przeżyć przygodę, poczuć wolność, przestrzeń, a zamiast dostatniego życia, odnaleźć siebie, prawdę o sobie i o tym, co w życiu najważniejsze. Nic więc dziwnego, że motyw drogi przejawia się w twórczości w  wielu dziedzinach: literaturze, poezji, muzyce, sztukach plastycznych, fotografi, flmie. Elementem wystawy prezentującym przykłady na to, był zbiór tablic i ekranów przedstawiających fragmenty dzieł literatury i poezji twórców takich, jak Allen Ginsberg (Skowyt), Jack Kerouac (cykle haiku) czy Frank O’Hara (Pić z tobą Colę), a także artystów z pogranicza poezji i muzyki, jak np. Bob Dylan (Blowin in the Wind).


Born to be wild

W ustawionym w rogu sali komputerze goście mogli samodzielnie wybierać utwory, których melodie płynęły z głośników umilając im zwiedzanie wystawy. Wśród długiej i różnorodnej listy wykonawców znaleźli się m.in.: Elvis Presley, John Cotrane, Herbie Hancock, James Brown, Johnny Cash, Dave Brubeck, Ray Charles oraz zespoły takie, jak: Te Beach Boys, Te Beatles, Te Doors czy... kanadyjski Steppenwolf, którego utwór Born to Be Wild rozbrzmiewał chyba najczęściej.


Recipe for happiness

Kolejnym elementem wystawy były instalacje rekonstruujące restaurację z obrazu Edwarda Hoppera czy legendarną księgarnię City Light Bookstore (San Francisco) założoną przez Lawrence’a Ferlinghetiego (poetę związanego z nieformalnym ruchem literacko-kulturowym propagującym idee anarchicznego indywidualizmu i nonkonformizmu Beat Generation). Na jednej ze ścian można było odczytać jego Receptę na szczęście: One grand boulevard with trees with grand cofee in very small cups. One not necessarily very beautiful man or woman who loves you. One fne Day. Prosty przepis, jednakowy dla wszystkich. Tak jak pop muzyką dla każdego, jak popkultura przeznaczona dla mas, jak kicz „sztuką” dostępną każdemu... A co to ma wspólnego z wystawą Amerykański sen? Otóż kuratorka wystawy Marta Janik musiała niejednokrotnie odpierać zarzuty, jakoby projekt miał sprowadzać amerykańską kulturę do poziomu tandety, kiczu, kierującego się wyłącznie gustami publiczności i całkowicie rezygnującego z prób przekazywania jakichś głębszych wartości. Niektórzy głośno stwierdzili, że goście odwiedzający wystawę zostali zbombardowani amerykańskimi symbolami, które błyszczały, migały, grały i śpiewały, agresywnie wciskały się pod zmęczone, zaciśnięte powieki.


Marilyn Monroe kontra kartki na mięso

Próba oceny, takiej czy innej, nie jest moim celem. Faktem jest jednak, że wystawa operowała głównie „typowymi” obrazami amerykańskiego świata, „powszechnie znanymi” zjawiskami i pojęciami związanymi z kulturą amerykańską, „opatrzonymi” twarzami sławnych osób. Już sam plakat reklamujący wystawę prezentował kiczowate fgurki ikon popkultury – Merilyn Monroe i Elvisa Presleya. Ponadto projektor rzucał na ściany zdjęcia osób (pojawili się m.in. John Kennedy, Charlie Chaplin, Frank Sinatra, Audrey Hupburn, Humphrey Bogart), miejsc (słynne wzgórze Hollywood, Wielki Kanion, czy „Route 66”) i symboli (Statua Wolności, statuetka Oscara), a także plakaty (reklamy Coca-Coli), kadry z flmów (Narodziny narodu, Mississipi Queen), fragmenty flmów dokumentalnych (lądowanie na księżycu). Nie można jednak zapominać, że ideą wystawy było pokazanie symboli, które oddziaływały na wyobraźnię pokoleń Polaków przeżywających swoją młodość w realiach PRL-u, których światopogląd kształtował się na podstawie zmitologizowanych, niedokładnych obrazów odległej, amerykańskiej rzeczywistości. Wystawa prezentowała więc swego rodzaju projekcje zbiorowej świadomości. Wyświetlany na wystawie flm kontrastował je z obrazem kolejek, nagich haków w mięsnym i naszyjników z papieru toaletowego, i tym samym tłumaczył, że tzw. „amerykański sen” to kwintesencja myślenia wielu Polaków o Stanach Zjednoczonych w okresie Polski komunistycznej, kiedy jazz, Coca-Cola czy jeansy stanowiły „niedoścignione marzenie”.


Patrz Pani! Jak żywe...

Najcenniejszą część wystawy stanowił bogaty zbiór prac fotorealistów amerykańskich (po raz pierwszy prezentowany w Polsce). Wśród autorów znaleźli się m.in. Ralph Goings, Richard Estes, Robert Cotingham, David Parrish, Ron Cleemann, Robert Bechtle. Zastygłe w postaci fotografi i przeniesione na płótno obrazy ukazują sceny z życia codziennego w Stanach i realnie istniejących, napotkanych na ulicy czy w metrze ludzi. Dokładność w szczególe i zadziwiająca wręcz umiejętność odtworzenia światłocienia budziły niekryty zachwyt gości. Kolejnym szczególnym zbiorem była kolekcja sprowadzona z Archiwów Te Coca-Cola Company z Atlanty, prezentowana na pierwszym piętrze Muzeum Narodowego. Płyty, plakaty, reklamy prasowe, gadżety reklamowe – to wszystko składa się na najbogatszy zbiór dzieł inspirowanych najsłynniejszą marką napojów na świecie. Projekt Ameryka, Ameryka... udostępnił polskim odbiorcom dzieła, które dotąd mogli podziwiać jedynie za granicą, a także dał impuls do wspomnień i porównania dawnej, zarówno polskiej, jak i amerykańskiej rzeczywistości z dzisiejszą.
 
 

Partnerzy