Strona główna | Redakcja

Mówić po zagłębiowsku, czyli jak... Aldona Skudrzyk

Społeczno-polityczny i kulturalny przełom roku 1989 w Polsce, dostrzegany także przez językoznawców, ciągle jeszcze nie został wykorzystany dla opisu przeobrażeń językowych. Demokratyzacja dopuściła do życia publicznego, w tym także do językowych kontaktów publicznych, ludzi w sposób formalny nieprzygotowanych do takiej funkcji. Zachowując tożsamość, wnoszą oni do życia publicznego swój język i potoczne nawyki komunikacyjne. W ten sposób język kontaktów codziennych ze składnikami gwarowymi, regionalnymi, socjolektalnymi wchodzi do kontaktów ogólnonarodowych i jest w nich do pewnego stopnia sankcjonowany. Takie procesy stały się powodem przyjęcia przez językoznawców normatywistów podwójnej normy językowej: wzorcowej dla sytuacji oficjalnych oraz użytkowej dla komunikacji codziennej, potocznej, mniej oficjalnej.
W ten sposób zjawiskiem, które się właśnie po owym przełomie nasila, jest tzw. lokalność, świadomość własnej kulturowej odrębności. Zaskakująco silnie wpływa na takie ożywienie poczucia lokalnej tożsamości proces globalizacji, albowiem nasila on zmierzanie lokalnych społeczności do korzeni własnej kultury, do swej ojczyzny lokalnej. W ten sposób mogą one (oraz ich członkowie!) uratować swoją indywidualność, odrębność własnej kultury i zdolność do życia we wspólnocie.
 
Tożsamość kulturowa to trwały związek pewnej grupy ludzi i pojedynczych jej członków z określonym zespołem poglądów, idei, przekonań, z konkretnymi zwyczajami i obyczajami, z danym systemem wartości i norm. Ten rodzaj identyfikacji powinien umacniać jedność grupy i świadomość jej odrębności. Szczególny element identyfikacji stanowi właśnie język, dziś coraz częściej lokalne odmiany polskiego języka ogólnonarodowego.
 
Zagłębie jest obszarem zurbanizowanym. Mówiąc o jego języku, mówimy właściwie o języku miejskim. Rozwój języka miejskiego odbywa się między wyraźnym (czasem – w niektórych regionach – ostentacyjnym) dążeniem do ujawniania regionalnej (etnicznej) tożsamości z jednej strony a fortunnym funkcjonowaniem w komunikacji ogólnej z drugiej.
 
Jakość języka miejskiego zależy od wielu czynników zewnętrznych. Miasta wszak istotnie się różnią, wielkością, znaczeniem, rodzajem zabudowy, strukturą społeczną mieszkańców, proporcjami ludności autochtonicznej do przybyszów. W obrębie miast wyróżnia się centrum i peryferie, stare i nowe dzielnice. Uwzględnić by trzeba i pochodzenie społeczne mieszkańców, i ich wiek, wykształcenie, miejsce pracy i stanowisko, miejsce zamieszkania, typ kontaktu z rozmówcą. A i tak wszystkie te ważne czynniki socjolingwistyczne dziś nie stanowią jednoznacznych determinant wyboru którejś z odmian (języka ogólnego czy języka mieszanego). Podstawową cechą wszystkich współczesnych języków miejskich jest ich wariantywność – podkreślmy: wzmożona wariantywność i labilność normy językowej. A przecież można wskazać pewne cechy językowe i pewne procesy komunikacyjne, które mowę Zagłębiaków mogą charakteryzować.
 
Nie jest Zagłębie obszarem wydzielanym w nauce o dialektach i gwarach (dialektologii) jako teren językowo specyficzny. To raczej nazwa (z dook reśleniem – Dąbrowskie), częstsza w opracowaniach historycznych, etnograficznych, czy wreszcie ustaleniach administracyjno- politycznych. Nie wdając się w zawiłości historyczne, przyjmijmy że mianem Zagłębia Dąbrowskiego obejmuje się zazwyczaj powiaty będziński, olkuski i zawierciański. N
 
ajwiększym miastem regionu jest Sosnowiec. Miasto jakże często obecne w popularnych na Śląsku dowcipach. Rozważania na temat historycznego podłoża języka Zagłębia zacznijmy od bardzo popularnego dowcipu: „Mały Jaś przychodzi do sklepu i prosi o trzy kreple i dwa pączki. Na zdziwione spojrzenie ekspedientki (wszak chodzi o ten sam rodzaj słodkiego pieczywa) odpowiada: – Kreple są dla mamy, a pączki dla taty, bo on jest z Sosnowca”. Ten drobny przykład słownikowych odrębności niech będzie punktem wyjścia do szerszych nieco obserwacji. Opozycja słownikowa dotyczyła wyrazów: ogólnopolskiego i gwarowego (śląskiego). Uwidacznia się tu podstawowa cecha języka w Zagłębiu – słabo już dziś widoczne podłoże historyczne, dialektalne. Język w Zagłębiu jest bliski jego postaci ogólnopolskiej. W niedawnym numerze miesięcznika „Śląsk” pisze Zbigniew Kadłubek: „…Lubię dykcję Zagłębiaków, lubię gdy wypowiadają w jasny sposób polskie samogłoski, lubię gdy mówią po polsku, bardzo lubię ich słuchać” (Z. Kadłubek: Gołębie a Zagłębie. Śląsk, 2007, nr 1, s. 32–34). Nie jest – powtórzmy Zagłębie obszarem wyodrębnianym przez dialektologów jako obszar o swoistych cechach językowych. Jest ono bowiem częścią typowymi dla niego cechami językowymi. Co to znaczy dla opisu współczesnej mowy w Zagłębiu? Najistotniejsze dla tego opisu będzie zestawienie cech dialektalnych, stanowiących odległe, historyczne podłoże gwarowe obszaru. Skoro jest to ledwie podłoże języków miejskich, znaczy to, że tylko czasami, i tylko niektóre z tych cech będą w języku jeszcze obecne. Na terytorium Polski występuje dziś pięć głównych dialektów, które odpowiadają przedpiastowskim, przedhistorycznym podziałom na plemiona Wiślan, Polan, Mazowszan, Ślężan, Pomorzan. Mówimy więc o dialektach: małopolskim, wielkopolskim, mazowieckim, śląskim i kaszubskim (Ustawa z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym przyznała mowie Kaszubów status języka regionalnego). Poza tymi rdzennymi obszarami istnieją jeszcze na Ziemiach Zachodnich i Północnych tzw. nowe dialekty mieszane, których powstanie związane jest z przesiedlaniem, repatriacją i migracją ludności po drugiej wojnie światowej. Cechami językowymi, które pozwalają na odróżnienie pięciu dia lektów, są dwie cechy na poziomie fonetycznym (brzmieniowym): fonetyka międzywyrazowa oraz mazurzenie. Fonetyka międzywyrazowa dotyczy upodobnienia pod względem dźwięczności na granicy wyrazów. Może być ona dwojaka: udźwięczniająca i ubezdźwięczniająca. Udźwięcznianie głosek na granicy wyrazu przed samogłoskami oraz niektórymi spółgłoskami (nazywa się je spółotwartymi albo sonornymi): j, m, n, r, l, ł, a więc wymowa typu kfiad rużowy [kwiat różowy], pieńdź osób [pięć osób] charakteryzuje tzw. wymowę krakowską i występuje w dialekcie małopolskim, śląskim i wielkopolskim. Wymowa nieudźwięczniająca (warszawska) charakterystyczna jest dla dialektu mazowieckiego i kaszubskiego. Podane wyżej wyrażenia wymawia się tam więc: kfiat rużowy, pieńć osób. Ta cecha fonetyczna nie ma charakteru wyłącznie dialektalnego (gwarowego), ponieważ występuje też w mowie osób wykształconych. Jest więc cechą regionalną (regionalizmem). Najbardziej wyrazistą cechą dialektalną jest mazurzenie. Jest to zjawisko, które polega na uproszczeniu systemu spółgłoskowego przez zastąpienie szeregu spółgłosek sz, ż, cz, dż spółgłoskami s, z, c, dz. Tak więc w gwarach mazurzących usłyszymy: solik, zaba, cysty, jezdze zamiast: szalik, żaba, czysty, jeżdżę. Mazurzy znaczna część gwar polskich (dialekt małopolski, mazowiecki, częściowo śląski – tylko Śląsk Opolski). Z drugiej strony jest to ta cecha gwarowa, której użytkownicy najszybciej chcą się pozbyć ze względu na jej wyrazistość na tle języka ogólnego. Istnieją cechy swoiste dla każdego z dialektów, ale są też takie, których zasięg jest szerszy. Dość powszechną cechą gwarową jest tzw. labializacja, czyli poprzedzanie samogłosek o i u spółgłoską ł, tak jak w przykładach: łojciec, łokno, łodejdź, łósmy, łucho. Występuje ona głównie na południu Polski, w dialekcie śląskim, małopolskim i wielkopolskim. Częstym zjawiskiem jest też inna niż w języku ogólnym wymowa niektórych samogłosek: w miejsce a usłyszymy o (ptok, corny, mosz = ptak, czarny, masz), w miejsce e wymawiane jest i lub y (syr, zygor, mliko, chlib = ser, zegar, mleko, chleb), a zamiast o wymawia się u (dum = dom). Ta najogólniejsza językowa charakterystyka ludowego podłoża współczesnej zróżnicowanej regionalnie polszczyzny niech będzie wstępem do przyszłych, bardziej szczegółowych rozważań językowych, ale także do naszych własnych poszukiwań śladów przeszłości w najbliższym nam języku codziennym.
 

Partnerzy