Lubi wyzwania. Mając 32 lata, objął kierownictwo nad niewielką Spółdzielnią Mleczarską w Pilicy. Kto stoi w miejscu, ten się cofa – maksyma, która w przypadku tego człowieka urosła do miana życiowego motta. Jego działalność od lat była wzorem regionalnej inicjatywy, utrwalającej tożsamościowy wizerunek Spółdzielni na historycznym tle Zagłębia.
W 1964 roku na stanowisko kierownika OSM w Pilicy rekomendowano Stanisława Gardełę, syna rolnika, mieszkańca wsi Lgota Wolbromska, do tej pory przewodniczącego Zarządu Powiatowego ZMW w Olkuszu. Pomimo poparcia ze strony Rady Nadzorczej, jego kandydatura wzbudzała wątpliwości. – Byłem wtedy młodym spółdzielcą, nie znałem zbyt dobrze tematu – przyznaje dziś Gardeła. – W niedługim jednak czasie szybko się przekwalifikowałem i zabrałem ostro do pracy. Zaraz po przyjściu zaangażowałem się, aby szybko wybudować nowy budynek produkcyjny.
Przed rozpoczęciem pracy S. Gardeła został skierowany do innych spółdzielni oraz zakładów, gdzie zgłębiał tajniki pracy w przemyśle mleczarskim. Obcując z technologią i warunkami pracy w Skale, Miechowie oraz Nowej Hucie Gardeła pojął, że sytuacja Pilicy jest opłakana. Podczas gdy inne spółdzielnie dysponowały nowatorskim wówczas systemem chłodzenia amoniakalnego, w Pilicy powszechnie stosowano zwykły lód. Szczególnie dokuczliwa stała się sprawa magazynowania mleka ze skupu prowadzonego w prymitywnych warunkach. Na 47 wiosek przypadały 84 punkty zorganizowane najczęściej w sieniach, zapuszczonych komórkach czy szopach, zaś mleko (nie chłodzone!) przechowywano w konwiach. Jedynie w Kleszczowie, Woli Libertowskiej oraz w Kidowie mleko odbierano w stosownych do tego pomieszczeniach. Pilną potrzebą stała się też budowa kotłowni, gdyż jeden kocioł (z wycofanej lokomotywy) już nie wystarczał.
W maju 1965 roku Stanisław Gardeła został wybrany radnym Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie i wtedy – na jego prośbę w kwietniu 1967 roku odbyło się w Pilicy wyjazdowe posiedzenie Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, podczas której projekt rozwoju Spółdzielni, jak również regionu, dostał zielone światło. Zaplanowano wtedy m.in. budowę bloków mieszkalnych; drogi przez Złożoniec do Olkusza oraz otwarcie filii zakładu „Wierzbka” w Sławniowie.
Druga połowa lat sześćdziesiątych ub. wieku to dynamiczny rozwój Spółdzielni. Zarząd wykupywał działki, sporządzał dokumentacje oraz zlecał budowę terenowych zlewni. Także sami mieszkańcy, w ramach czynu społecznego, wznosili pomieszczenia przyszłych magazynów i warsztatów. – W tym okresie atmosfera w Spółdzielni była budująca. Ludzie mieli zapał do pracy i nadzieję na lepszą przyszłość. Zdawałem sobie sprawę, że aby być bardziej pożytecznym dla zakładu i zawodowego środowiska, muszę podnieść kwalifikacje. Dlatego w 1968 podjąłem zaocznie studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Skutecznie, bo po pięciu latach uzyskałem dyplom magisterski.
Budowa nowego zakładu mleczarskiego ruszyła w 1968 roku, a 2 grudnia 1972 nastąpiło jego przekazanie do użytku (zdolność przerobowa: 20 tysięcy litrów mleka dziennie). Jeszcze w trakcie budowy mleczarni zadecydowano o powstaniu zlewni na terenie Pilicy, Dobrakowa, Wierzbicy, Jeziorowic, Żarnowca, Woli Libertowskiej, Chliny czy w Rodakach.
W tym samym mniej więcej czasie wybudowano czynną do dzisiaj oczyszczalnię. Wkrótce też od OSM w Zawierciu przejęto sieć skupu w wioskach znajdujących się na terenie powiatu olkuskiego. Dotyczyło to głównie wsi Sierbowice, Dzwono-Sierbowice czy Solca.
Po oddaniu do użytku zakładu produkcyjnego, zlewni, oczyszczalni i biurowca oraz 32 zlewni terenowych, spadło tempo inwestycji. Prezes Gardeła jednak szybko zmobilizował siły, aby przystąpić razem z Zarządem i pracownikami Spółdzielni do budowy bloków mieszkalnych, filii zakładu Osprzętu Elektroinstalacyjnego Wierzbka w Sławniowie oraz przygotowania dokumentacji budowy wodociągów wiejskich w Szycach, Dzwonowicach, Cisowej i Sierbowicach.
W 1975 roku nadzór nad OSM przejął Wojewódzki Związek Spółdzielni Mleczarskich w Katowicach (z siedzibą w Chorzowie-Batorym). W zasięgu pilickiej Spółdzielni znalazło się zaopatrzenie całej gminy olkuskiej oraz (częściowo) Bukowna. Odtąd zakład stał się dużym organizmem, zarówno w sferze skupu, jak i zaopatrzenia. Na początku nowej dekady utrzymanie stabilizacji stało się jednak nie lada wyzwaniem. Mimo wszystko nie zaprzestano pracy. Około 60% skupionego mleka kierowano na Śląsk, który zamawiał mleko najwyższej jakości. Reforma gospodarcza drugiej połowy lat 80. przyniosła konkurencję, głównie w postaci mleczarskich spółdzielni z Miechowa czy ze Skały. Ale równocześnie o dostawy zaczęli się ubiegać odbiorcy z Ogrodzieńca, Zawiercia, Łaz czy Poręby. Wtedy też zakupiono m.in. pasteryzator i homogenizator do śmietany; wirówkę, wanny twarożkarskie oraz milkotestery – służące elektronicznemu pomiarowi poziomu tłuszczu w mleku. Należy podkreślić, iż w 1988 roku do mleczarni zawitała nowoczesność na najwyższym poziomie. Zainstalowano bowiem pierwszy komputer sterujący procesami technologicznymi, dzięki któremu nastąpiła znacząca poprawa jakości produkowanych wyrobów, jak również zmniejszył się wysiłek fizyczny pracowników.
Mleczarnia wyszła obronną ręką z polityczno-ustrojowych transformacji początku lat dziewięćdziesiątych. Stała się samodzielną jednostką, co wymuszało na niej intensyfikację przedsiębiorczości, zaangażowania oraz inicjatywy. – W zmieniających się warunkach poświęcaliśmy szczególną uwagę wzrostowi produkcji i pełnemu wykorzystaniu surowca oraz właściwej obsłudze dostawców – mówi Gardeła. – Konsekwentnie podtrzymywaliśmy ową tendencję, wychodząc z założenia, że im lepsza będzie jakość mleka, tym wyższa będzie jakość towarów kierowanych do sprzedaży. Podpowiadaliśmy więc rolnikom, jak uzyskać najlepsze gatunkowe mleko np. poprzez chłodzenie zaraz po udoju. Mleczne przetwory codziennie dostarczano do ponad 300 punktów (sklepów, szkół, internatów, placówek gastronomicznych) na terenie Olkusza, Wolbromia, Kluczy, Żarnowca, Huty Katowice, także Zawiercia i Sosnowca.
W 1990 roku pojawiły się poważne trudności ze zbytem, albowiem aż o 45% spadło zapotrzebowanie. Spadła też produkcja przemysłowa i rolnicza, szczególnie zwierzęca. W połowie roku wybudowano kazeiniarnię, pozwalającą na częściowe zagospodarowanie nadwyżek mleka. Niewątpliwie najtrudniejsze były pierwsze miesiące roku, ze względu na rosnący import masła. Pomimo wzrostu ogólnych kosztów utrzymania, spółdzielnia nie rezygnowała z produkcji materiałów nieopłacalnych takich jak masło, mleko przerzutowe czy śmietana wysokoprocentowa, które sprzedawano poniżej faktycznych kosztów wytworzenia. Aby przetrwać i móc dalej się rozwijać, spółdzielnia inwestowała, kupowała nowoczesne urządzenia produkcyjne, jak również wznosiła kolejne obiekty (punkty skupu w Kleszczowie i Łobzowie). Szalejące bezrobocie roku 1995 zmobilizowało Stanisława Gardełę do podjęcia działań prewencyjnych. Pomimo znacznego rozwoju technologicznego, Zarząd starał się nie zwalniać pracowników, tworząc pozaprodukcyjne miejsca pracy.
1996 był pierwszym rokiem, gdy skup mleka wzrósł w stosunku do poprzedniego o około 400 tysięcy litrów. Ponadto Spółdzielnia, działając na terenie 5 gmin (Pilica, Żarnowiec, Wolbrom, Klucze, Ogrodzieniec) udzieliła gospodarstwom wsparcia finansowego na kwotę 5 miliardów (ówczesnych) złotych. W Pilicy zrozumiano, że szansę mają tylko mocne zakłady, dlatego robiono wszystko, by przezwyciężyć czynniki hamujące rozwój spółdzielni: niski skup mleka, rozdrobnienie producentów, trudności ze zbytem. Zarząd przewidywał, że wiele małych gospodarstw nie wytrzyma tempa przemian.
Dzięki premiom rósł procentowy udział mleka najwyższej jakości – objaśnia prezes Gardeła. – Lepsza jakość surowca przekładała się na zmianę jakości gotowych wyrobów, dzięki czemu pojawili się nowi odbiorcy. W 2002 roku Spółdzielnia zarobiła 25 mln 230 tysięcy zł na sprzedaży własnych produktów oraz towarów spoza branży mleczarskiej.
Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Pilicy jest zdobywczynią prest i żowego tytułu "Tygrysa Gospodarki" – przyznawanego przez krakowski dwutygodnik "Wieści" firmom z polskim kapitałem, które wyróżniają się bardzo dobrymi wynikami ekonomicznymi oraz troską o pracowników; jak również członkinią Klubu Gazel Biznesu magazynu "Puls Biznesu" (ze względu na niekwestionowaną dynamikę rozwoju). Dzisiaj wchodzi w skład koncernu "Mlekovita".
Stanisław Gardeła jest bez wątpienia postacią niezwykle zasłużoną. Podejmując szereg inicjatyw społecznych i gospodarczych, przyczynił się w dużym stopniu do zmiany jakości życia mieszkańców w swoim regionie. Z jego inicjatywy powstały szkoły w Wierzchowisku, Dłużcu, Lgocie oraz Konikowej. Gdy był przewodniczącym Komitetu Budowy Ośrodka Wodno-Sportowego wybudowano molo, przystań kajakową i zmodernizowano pilickie stawy. Wielokrotnie podejmował wysiłek organizowania funduszy z Wojewódzkiego Związku Gminnych Spółdzielni w Krakowie na budowę rzeźni, ubojni, piekarni, magazynu rozdzielczego i placówek gastronomicznych dla GS "Samopomoc Chłopska" Pilica. Wreszcie, dzięki jego inicjatywie rozpoczęto budowę bazy transportu samochodowego, zajezdni i stacji CPN. Ogrom zadań podejmowanych przez Stanisława Gardełę stawia go w szeregu ludzi najbardziej zasłużonych dla rozwoju społeczno-gospodarczego regionu olkuskozawierciańskiego, a także województw małopolskiego i śląskiego. Pracę zawodową i społeczną doceniono odznaczając go m.in. Złotym Krzyżem Zasługi oraz – z tytułu zasług wniesionych w rozwój i promocję działalności Spółdzielni – Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Nic dziwnego więc, że od 1958 roku – nieprzerwanie – mając poparcie i zaufanie wyborców z Ziem Olkuskiej i Zawierciańskiej, Stanisław Gardeła jest wybierany na radnego powiatu olkuskiego, radnego województwa krakowskiego, a później także katowickiego i śląskiego.
W 1964 roku na stanowisko kierownika OSM w Pilicy rekomendowano Stanisława Gardełę, syna rolnika, mieszkańca wsi Lgota Wolbromska, do tej pory przewodniczącego Zarządu Powiatowego ZMW w Olkuszu. Pomimo poparcia ze strony Rady Nadzorczej, jego kandydatura wzbudzała wątpliwości. – Byłem wtedy młodym spółdzielcą, nie znałem zbyt dobrze tematu – przyznaje dziś Gardeła. – W niedługim jednak czasie szybko się przekwalifikowałem i zabrałem ostro do pracy. Zaraz po przyjściu zaangażowałem się, aby szybko wybudować nowy budynek produkcyjny.
Przed rozpoczęciem pracy S. Gardeła został skierowany do innych spółdzielni oraz zakładów, gdzie zgłębiał tajniki pracy w przemyśle mleczarskim. Obcując z technologią i warunkami pracy w Skale, Miechowie oraz Nowej Hucie Gardeła pojął, że sytuacja Pilicy jest opłakana. Podczas gdy inne spółdzielnie dysponowały nowatorskim wówczas systemem chłodzenia amoniakalnego, w Pilicy powszechnie stosowano zwykły lód. Szczególnie dokuczliwa stała się sprawa magazynowania mleka ze skupu prowadzonego w prymitywnych warunkach. Na 47 wiosek przypadały 84 punkty zorganizowane najczęściej w sieniach, zapuszczonych komórkach czy szopach, zaś mleko (nie chłodzone!) przechowywano w konwiach. Jedynie w Kleszczowie, Woli Libertowskiej oraz w Kidowie mleko odbierano w stosownych do tego pomieszczeniach. Pilną potrzebą stała się też budowa kotłowni, gdyż jeden kocioł (z wycofanej lokomotywy) już nie wystarczał.
W maju 1965 roku Stanisław Gardeła został wybrany radnym Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie i wtedy – na jego prośbę w kwietniu 1967 roku odbyło się w Pilicy wyjazdowe posiedzenie Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, podczas której projekt rozwoju Spółdzielni, jak również regionu, dostał zielone światło. Zaplanowano wtedy m.in. budowę bloków mieszkalnych; drogi przez Złożoniec do Olkusza oraz otwarcie filii zakładu „Wierzbka” w Sławniowie.
Druga połowa lat sześćdziesiątych ub. wieku to dynamiczny rozwój Spółdzielni. Zarząd wykupywał działki, sporządzał dokumentacje oraz zlecał budowę terenowych zlewni. Także sami mieszkańcy, w ramach czynu społecznego, wznosili pomieszczenia przyszłych magazynów i warsztatów. – W tym okresie atmosfera w Spółdzielni była budująca. Ludzie mieli zapał do pracy i nadzieję na lepszą przyszłość. Zdawałem sobie sprawę, że aby być bardziej pożytecznym dla zakładu i zawodowego środowiska, muszę podnieść kwalifikacje. Dlatego w 1968 podjąłem zaocznie studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Skutecznie, bo po pięciu latach uzyskałem dyplom magisterski.
Budowa nowego zakładu mleczarskiego ruszyła w 1968 roku, a 2 grudnia 1972 nastąpiło jego przekazanie do użytku (zdolność przerobowa: 20 tysięcy litrów mleka dziennie). Jeszcze w trakcie budowy mleczarni zadecydowano o powstaniu zlewni na terenie Pilicy, Dobrakowa, Wierzbicy, Jeziorowic, Żarnowca, Woli Libertowskiej, Chliny czy w Rodakach.
W tym samym mniej więcej czasie wybudowano czynną do dzisiaj oczyszczalnię. Wkrótce też od OSM w Zawierciu przejęto sieć skupu w wioskach znajdujących się na terenie powiatu olkuskiego. Dotyczyło to głównie wsi Sierbowice, Dzwono-Sierbowice czy Solca.
Po oddaniu do użytku zakładu produkcyjnego, zlewni, oczyszczalni i biurowca oraz 32 zlewni terenowych, spadło tempo inwestycji. Prezes Gardeła jednak szybko zmobilizował siły, aby przystąpić razem z Zarządem i pracownikami Spółdzielni do budowy bloków mieszkalnych, filii zakładu Osprzętu Elektroinstalacyjnego Wierzbka w Sławniowie oraz przygotowania dokumentacji budowy wodociągów wiejskich w Szycach, Dzwonowicach, Cisowej i Sierbowicach.
W 1975 roku nadzór nad OSM przejął Wojewódzki Związek Spółdzielni Mleczarskich w Katowicach (z siedzibą w Chorzowie-Batorym). W zasięgu pilickiej Spółdzielni znalazło się zaopatrzenie całej gminy olkuskiej oraz (częściowo) Bukowna. Odtąd zakład stał się dużym organizmem, zarówno w sferze skupu, jak i zaopatrzenia. Na początku nowej dekady utrzymanie stabilizacji stało się jednak nie lada wyzwaniem. Mimo wszystko nie zaprzestano pracy. Około 60% skupionego mleka kierowano na Śląsk, który zamawiał mleko najwyższej jakości. Reforma gospodarcza drugiej połowy lat 80. przyniosła konkurencję, głównie w postaci mleczarskich spółdzielni z Miechowa czy ze Skały. Ale równocześnie o dostawy zaczęli się ubiegać odbiorcy z Ogrodzieńca, Zawiercia, Łaz czy Poręby. Wtedy też zakupiono m.in. pasteryzator i homogenizator do śmietany; wirówkę, wanny twarożkarskie oraz milkotestery – służące elektronicznemu pomiarowi poziomu tłuszczu w mleku. Należy podkreślić, iż w 1988 roku do mleczarni zawitała nowoczesność na najwyższym poziomie. Zainstalowano bowiem pierwszy komputer sterujący procesami technologicznymi, dzięki któremu nastąpiła znacząca poprawa jakości produkowanych wyrobów, jak również zmniejszył się wysiłek fizyczny pracowników.
Mleczarnia wyszła obronną ręką z polityczno-ustrojowych transformacji początku lat dziewięćdziesiątych. Stała się samodzielną jednostką, co wymuszało na niej intensyfikację przedsiębiorczości, zaangażowania oraz inicjatywy. – W zmieniających się warunkach poświęcaliśmy szczególną uwagę wzrostowi produkcji i pełnemu wykorzystaniu surowca oraz właściwej obsłudze dostawców – mówi Gardeła. – Konsekwentnie podtrzymywaliśmy ową tendencję, wychodząc z założenia, że im lepsza będzie jakość mleka, tym wyższa będzie jakość towarów kierowanych do sprzedaży. Podpowiadaliśmy więc rolnikom, jak uzyskać najlepsze gatunkowe mleko np. poprzez chłodzenie zaraz po udoju. Mleczne przetwory codziennie dostarczano do ponad 300 punktów (sklepów, szkół, internatów, placówek gastronomicznych) na terenie Olkusza, Wolbromia, Kluczy, Żarnowca, Huty Katowice, także Zawiercia i Sosnowca.
W 1990 roku pojawiły się poważne trudności ze zbytem, albowiem aż o 45% spadło zapotrzebowanie. Spadła też produkcja przemysłowa i rolnicza, szczególnie zwierzęca. W połowie roku wybudowano kazeiniarnię, pozwalającą na częściowe zagospodarowanie nadwyżek mleka. Niewątpliwie najtrudniejsze były pierwsze miesiące roku, ze względu na rosnący import masła. Pomimo wzrostu ogólnych kosztów utrzymania, spółdzielnia nie rezygnowała z produkcji materiałów nieopłacalnych takich jak masło, mleko przerzutowe czy śmietana wysokoprocentowa, które sprzedawano poniżej faktycznych kosztów wytworzenia. Aby przetrwać i móc dalej się rozwijać, spółdzielnia inwestowała, kupowała nowoczesne urządzenia produkcyjne, jak również wznosiła kolejne obiekty (punkty skupu w Kleszczowie i Łobzowie). Szalejące bezrobocie roku 1995 zmobilizowało Stanisława Gardełę do podjęcia działań prewencyjnych. Pomimo znacznego rozwoju technologicznego, Zarząd starał się nie zwalniać pracowników, tworząc pozaprodukcyjne miejsca pracy.
1996 był pierwszym rokiem, gdy skup mleka wzrósł w stosunku do poprzedniego o około 400 tysięcy litrów. Ponadto Spółdzielnia, działając na terenie 5 gmin (Pilica, Żarnowiec, Wolbrom, Klucze, Ogrodzieniec) udzieliła gospodarstwom wsparcia finansowego na kwotę 5 miliardów (ówczesnych) złotych. W Pilicy zrozumiano, że szansę mają tylko mocne zakłady, dlatego robiono wszystko, by przezwyciężyć czynniki hamujące rozwój spółdzielni: niski skup mleka, rozdrobnienie producentów, trudności ze zbytem. Zarząd przewidywał, że wiele małych gospodarstw nie wytrzyma tempa przemian.
Dzięki premiom rósł procentowy udział mleka najwyższej jakości – objaśnia prezes Gardeła. – Lepsza jakość surowca przekładała się na zmianę jakości gotowych wyrobów, dzięki czemu pojawili się nowi odbiorcy. W 2002 roku Spółdzielnia zarobiła 25 mln 230 tysięcy zł na sprzedaży własnych produktów oraz towarów spoza branży mleczarskiej.
Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Pilicy jest zdobywczynią prest i żowego tytułu "Tygrysa Gospodarki" – przyznawanego przez krakowski dwutygodnik "Wieści" firmom z polskim kapitałem, które wyróżniają się bardzo dobrymi wynikami ekonomicznymi oraz troską o pracowników; jak również członkinią Klubu Gazel Biznesu magazynu "Puls Biznesu" (ze względu na niekwestionowaną dynamikę rozwoju). Dzisiaj wchodzi w skład koncernu "Mlekovita".
Stanisław Gardeła jest bez wątpienia postacią niezwykle zasłużoną. Podejmując szereg inicjatyw społecznych i gospodarczych, przyczynił się w dużym stopniu do zmiany jakości życia mieszkańców w swoim regionie. Z jego inicjatywy powstały szkoły w Wierzchowisku, Dłużcu, Lgocie oraz Konikowej. Gdy był przewodniczącym Komitetu Budowy Ośrodka Wodno-Sportowego wybudowano molo, przystań kajakową i zmodernizowano pilickie stawy. Wielokrotnie podejmował wysiłek organizowania funduszy z Wojewódzkiego Związku Gminnych Spółdzielni w Krakowie na budowę rzeźni, ubojni, piekarni, magazynu rozdzielczego i placówek gastronomicznych dla GS "Samopomoc Chłopska" Pilica. Wreszcie, dzięki jego inicjatywie rozpoczęto budowę bazy transportu samochodowego, zajezdni i stacji CPN. Ogrom zadań podejmowanych przez Stanisława Gardełę stawia go w szeregu ludzi najbardziej zasłużonych dla rozwoju społeczno-gospodarczego regionu olkuskozawierciańskiego, a także województw małopolskiego i śląskiego. Pracę zawodową i społeczną doceniono odznaczając go m.in. Złotym Krzyżem Zasługi oraz – z tytułu zasług wniesionych w rozwój i promocję działalności Spółdzielni – Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Nic dziwnego więc, że od 1958 roku – nieprzerwanie – mając poparcie i zaufanie wyborców z Ziem Olkuskiej i Zawierciańskiej, Stanisław Gardeła jest wybierany na radnego powiatu olkuskiego, radnego województwa krakowskiego, a później także katowickiego i śląskiego.

