Strona główna | Redakcja

Pospolite ruszenie Palikota

Ze względów technicznych (cykl wydawniczy) dopiero w tym numerze możemy zamieścić relację ze spotkania Janusza Palikota, twórcę Ruchu Poparcia Palikota, które odbyło się 16 października br. w katowickim hotelu Qubus. Reprezentacyjna sala na 300 miejsc dosłownie pękała w szwach od przybyłych sympatyków Ruchu, i jak to podkreślił niezależny już wtedy poseł, od osób szpiegujących jego poczynania, a będących wysłannikami największych partii politycznych zasiadających w Sejmie RP.

Na wstępie J. Palikot powiedział.: Uruchamiamy portal internetowy. Przez logowanie i pocztę e – mailową chcemy dokonać wyboru władz regionalnych w prawyborach internetowych. Czy to w woj. śląskim, czy też w innym województwie, będziecie mogli państwo walczyć o swoją popularność. Przygotowujemy taki system, by można było głosować tylko jeden raz. Istotne jest także to, że ci, którzy są dzisiaj koordynatorami w regionach nie stali się automatycznie szefami. Nie wykluczam, iż być może jakiś koordynator stanie się szefem regionu, ale to już zależy od internautów. Podkreślam, iż nie będzie to człowiek przywieziony w teczce z Lublina czy Warszawy. To będzie osoba wybrana w prawyborach, e – mailem.

Słowa te Janusz Palikot wypowiadał przed rejestracją Stowarzyszenia RPP. Był jednak dobrym wizjonerem, gdyż stowarzyszenie zarejestrował warszawski sąd, a teraz idzie – posługując się terminologią bokserską – za ciosem.

- Moim celem – mówił w Katowicach do sympatyków i szpiegów – jest rejestracja stowarzyszenia, a następnie partii. Nie chcę, by stało się tak, że wybory parlamentarne ogłoszone będą w marcu 2011, my nie będziemy mieli partii. Pragnę też wprowadzić kadencyjność. Każdy może być szefem regionalnym lub krajowym tylko dwie kadencje. Będzie to też pewna forma demokratyzacji życia politycznego. Pragnę wprowadzić to do statutu partii na jej pierwszym zjeździe, który prawdopodobnie odbędzie się w połowie stycznia przyszłego roku.

Później mówca skupił się na głównym temacie swojego spotkania, które przebiegało pod hasłem „Życia bez podsłuchu”. Dotyczyło ono byłego ministra sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego – Zbigniewa Ziobry. Palikot wziął w obronę dziennikarzy wszystkich mass mediów. To właśnie oni byli namierzani przez niemal wszystkie służby specjalne. Najbardziej podsłuchiwany był telefon komórkowy Moniki Olejnik.

- Będę z tym walczył. Potrzebna jest większa obywatelska kontrola nad organami sprawiedliwości i działaniami prokuratury. Nie może być tak, że polski dziennikarz, który walczy o prawdę, tropi afery, obowiązuje go tajemnica służbowa, był wykorzystywany do politycznych celów będącej u władzy partii, która rządziła się prawem i sprawiedliwością – stwierdził J. Palikot.

O małym już wpływie Z. Ziobry na wywieranie nacisków, by zakładać podsłuchy oraz stosować prowokację wobec niewygodnych osób, a tym samym punktować w oczach społeczeństwa za skuteczność w zwalczaniu wszelkich afer niechaj świadczy fakt, iż poseł Palikot na swoje spotkania z sympatykami, wozi byłego ministra w…kajdankach w bagażniku swojego samochodu. Oczywiście, wozi jego podobiznę na banerze w skali jeden do jeden. Za jego „aresztowanie” sala nagrodziła go burzą oklasków.

Wymownym elementem spotkania w hotelu była obecność syna Barbary Blidy, która zginęła podczas aresztowania. To właśnie minister Ziobro rozpoczął na nią nagonkę, chwaląc się swoimi osiągnięciami na licznych konferencjach. Czym to się skończyło? Wszyscy wiemy.

Janusz Palikot na potwierdzenie wszechwładzy wymiaru sprawiedliwości i działaniu prokuratury dał swój przykład. Otóż lubelska prokuratura zaprasza go do siebie w celu wyjaśnienia podejrzenia o…obrazę Ducha Świętego. Podobnie rzecz się tyczy pisania listów do proboszczy parafii rzymskokatolickich w kraju, w których ponoć ma straszyć księży, że ich powiesi za atrybut męskości.

Niektórzy, biorący udział w spotkaniu, głośno sugerowali, iż korespondencyjną akcją kieruje nowa specsłużba – pododdział inwigilacji społecznej, a wykonawcą jest nowa formacja desantowa – moherowe berety. Być może coś w tym jest.

Po wystąpieniu Janusza Palikowa zebrani zadawali pytania. Dotyczyły one szeregu spraw ważnych dla Polski, ważnych dla zwykłych obywateli. Odnośnie tych ostatnich trzeba podkreślić, iż na Sali był przekrój całego polskiego społeczeństwa, od emerytów i rencistów, po studentów i biznesmenów.

Jak powiedział w jednym ze swoich wywiadów, prof. Jacek Wódz, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, jest przekonany, iż Palikot przejmie w regionie sporą część młodych ludzi oraz inteligencji, czyli najbardziej wartościowych wyborców, którzy jeszcze do niedawna sympatyzowali z innymi partiami.

Potwierdzeniem tej tezy jest fakt, iż na dzień 24 listopada br. na stronie internetowej społeczności popierającej Ruch Poparcia Palikota było 46 384 wpisów „za”, w tym 28 o34 wpisów unikalnych, a ilość odsłon strony przekroczyła 284 tys.

Ruch Poparcia Janusza Palikota zmienił niewątpliwie polską scenę polityczną. Jako były poseł PO przyciągnie do siebie część elektoratu tej partii. Jaką? Pokażą to najbliższe wybory parlamentarne. RPP już ma dobre hasło, którym kokietuje jeszcze niezdecydowanych do wstąpienia do stowarzyszenia, a później partii. „Razem możemy zmieniać nasz kraj, razem możemy budować Polskę naszych marzeń i aspiracji”. Jak sam powiedział poseł Palikot, nie stać go na kiełbasę wyborczą. Widać to po młodych wyborcach, którzy już do niego lgną jak przysłowiowa mucha do miodu.

O zmianach na scenie politycznej kraju świadczy również trzęsienie ziemi, a raczej portkami, w Prawie i Sprawiedliwości. Secesjoniści w osobach Joanny Kluzik – Rostkowskiej, Elżbiety Jakubiak, Pawła Poncyliusza, Jana Ołdakowskiego oraz innych, założyli sejmowy klub parlamentarny „Polska Jest Najważniejsza”. Tworzy go 15 posłów, w tym 8 z PiS. Mają być twardą i rzetelną opozycją. Na czele klubu stoi Joanna Kluzik – Rostkowska. Marszałek Grzegorz Schetyna powiedział, że taka opozycja pomaga rządowi, a nie przeszkadza.

Z kolei czołowe twarze z PiS, w tym prezes J. Kaczyński bagatelizują całą sprawę i jak najprędzej chce wymazać z pamięci swoją znajomość z byłymi kolegami i współpracownikami. Natomiast szef klubu PiS, Mariusz Błaszczak twierdzi, iż powstanie nowego klubu niczym nie zagraża niezachwianej pozycji Prawa i Sprawiedliwości, zarówno w sejmie jak i Polsce.

Oceny i wypowiedzi czołowych polityków PiS były zdecydowanie różne po spotkaniu Joanny Kluzik – Rostkowskiej z Januszem Palikotem tuż po wyborach samorządowych, który dla Prawa i Sprawiedliwości jest prawdziwą zarazą. Zaraza ma jednak to do siebie, że przeważnie się rozprzestrzenia, a znalezienie na nią antidotum jest z reguły trudne.


 
Henryk Kocot
 

Partnerzy