Zakład Poprawczy i Schronisko dla Nieletnich w Zawierciu przeznaczony jest dla nieletnich w wieku od trzynastu do dwudziestu jeden lat. Jednak to, co mogłoby się okazać zwieńczeniem niewłaściwych wyborów, staje się szansą ponownych narodzin. Dziewczyny mają możliwość rozwijania zainteresowań w kółkach muzycznych, plastycznych czy literackich, o których stało się głośno za sprawą niecodziennego wydawnictwa, jakim jest tomik: Tutaj zostawiłam swój ślad...
Dotychczas wychowanki zakładu ujawniały pisarskie zdolności biorąc udział w konkursie literackim „Ścieżki mojego świata” oraz publikując teksty na łamach kwartalnika „Azymut”, ale omawiana antologia to zbiór poetyckich oraz prozatorskich prób nacechowanych świeżością spojrzenia i oryginalną poetyką, odznaczających się ponadto zróżnicowanym warsztatem literackim. Każdy z liryków jest intymnym wyznaniem – pastelowym bądź szkicowanym grubą kreską, lecz niezmiennie malowanym różnymi odcieniami radości i smutku, zwątpienia i nadziei, rozterki i tęsknoty. Refleksyjny ton sprzyja poszukiwaniu przyczyn własnych błędów oraz niefortunnych kolei losu. Nie brakuje liryków wyrażających zwątpienie, rezygnację (– Szczęśliwi czasu nie liczą. Ja odliczam każdą sekundę, minutę, godzinę – wyznaje jedna z dziewcząt).
Nie chodziłam do szkoły, uciekałam z domu, piłam, brałam narkotyki. Nie mogłam polegać na mamie, która też często sięgała po alkohol – takich bolesnych biogramów jest w antologii o wiele więcej. Jednak egzorcyzmowanie negatywnych emocji, lęków oraz urazów poprzez twórczość wydaje się być najlepszym środkiem autoterapii. (– Nie mogę upaść, nie mogę, Bo któż mnie podniesie? – pada niepokojące pytanie). Ekspresja poprzez sztukę pozwala skanalizować napięcie, niepokoje oraz kompleksy, ale także jest bijącym źródłem tego, co najlepsze. Daje możliwość podzielenia się z odbiorcami swoimi uczuciami, pragnieniami i przeżyciami. Bo, jak przyznaje jedna z dziewcząt: – Choć życie dało mi popalić, biegnąc przez nie – nie pogubiłam marzeń.
Antologia jest świadectwem przeszłości, ale też owocem nie naiwnej nadziei. Czas leczy rany, ale nie blizny, z którymi można żyć, ale o których nie sposób zapomnieć. To cenna lekcja akceptacji samego siebie oraz próba pogodzenia się z negowanymi do tej pory wartościami oferowanymi przez rzeczywistość.
Wreszcie – jest to suma jednostkowych pragnień i tęsknot za normalnością, mniej ulotnym poczuciem dobra oraz chwilą szczęścia, która – być może – rozciągnie się na całe dalsze życie.
Jedna z wychowanek pyta: – Czy nastanie to lepsze jutro? Tego nie wiemy, przez to cierpimy i na to czekamy. Czy przeczekamy i damy radę, to tylko zależy od nas. A czy warto, to się okaże. Podobno nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Trudno się z tym nie zgodzić.
Dotychczas wychowanki zakładu ujawniały pisarskie zdolności biorąc udział w konkursie literackim „Ścieżki mojego świata” oraz publikując teksty na łamach kwartalnika „Azymut”, ale omawiana antologia to zbiór poetyckich oraz prozatorskich prób nacechowanych świeżością spojrzenia i oryginalną poetyką, odznaczających się ponadto zróżnicowanym warsztatem literackim. Każdy z liryków jest intymnym wyznaniem – pastelowym bądź szkicowanym grubą kreską, lecz niezmiennie malowanym różnymi odcieniami radości i smutku, zwątpienia i nadziei, rozterki i tęsknoty. Refleksyjny ton sprzyja poszukiwaniu przyczyn własnych błędów oraz niefortunnych kolei losu. Nie brakuje liryków wyrażających zwątpienie, rezygnację (– Szczęśliwi czasu nie liczą. Ja odliczam każdą sekundę, minutę, godzinę – wyznaje jedna z dziewcząt).
Nie chodziłam do szkoły, uciekałam z domu, piłam, brałam narkotyki. Nie mogłam polegać na mamie, która też często sięgała po alkohol – takich bolesnych biogramów jest w antologii o wiele więcej. Jednak egzorcyzmowanie negatywnych emocji, lęków oraz urazów poprzez twórczość wydaje się być najlepszym środkiem autoterapii. (– Nie mogę upaść, nie mogę, Bo któż mnie podniesie? – pada niepokojące pytanie). Ekspresja poprzez sztukę pozwala skanalizować napięcie, niepokoje oraz kompleksy, ale także jest bijącym źródłem tego, co najlepsze. Daje możliwość podzielenia się z odbiorcami swoimi uczuciami, pragnieniami i przeżyciami. Bo, jak przyznaje jedna z dziewcząt: – Choć życie dało mi popalić, biegnąc przez nie – nie pogubiłam marzeń.
Antologia jest świadectwem przeszłości, ale też owocem nie naiwnej nadziei. Czas leczy rany, ale nie blizny, z którymi można żyć, ale o których nie sposób zapomnieć. To cenna lekcja akceptacji samego siebie oraz próba pogodzenia się z negowanymi do tej pory wartościami oferowanymi przez rzeczywistość.
Wreszcie – jest to suma jednostkowych pragnień i tęsknot za normalnością, mniej ulotnym poczuciem dobra oraz chwilą szczęścia, która – być może – rozciągnie się na całe dalsze życie.
Jedna z wychowanek pyta: – Czy nastanie to lepsze jutro? Tego nie wiemy, przez to cierpimy i na to czekamy. Czy przeczekamy i damy radę, to tylko zależy od nas. A czy warto, to się okaże. Podobno nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Trudno się z tym nie zgodzić.

