W tym roku mija 20 lat od reaktywowania samorządu terytorialnego Zadawaliśmy dotąd to pytanie samorządowcom, a teraz chcieliśmy o to samo spytać Pana Marszałka – czy ta instytucja sprawdza się w praktyce zaspokajania potrzeb mieszkańców?Mam ten komfort, że mogę spojrzeć na to na z perspektywy samorządu województwa, a także z perspektywy samorządu powiatu – byłem radnym miasta Jaworzna. Kiedy mówimy o samorządzie, mówimy o władzy obywatela, oznaczającej między innymi możliwość wyboru, prawo do wypowiedzenia się. A nie ma chyba nic lepszego od demokracji i samorządności. W tym systemie radny – przedstawiciel obywatela – musi pokazać, w jaki sposób chce dbać o jego interesy, jeśli oczywiście system dobrze działa. Pytanie, które Pan zadał, to także pytanie o dojrzałość demokracji, społeczeństwa, o postawy obywatelskie, uczestnictwo w wyborach. Ważne są tu narzędzia kontroli, a więc to, jak możemy wpływać na naszych przedstawicieli. Uważam, że demokracja to jedyny system, który daje takie możliwości. Jedyną moją wątpliwość budzi wybór większościowy. Nie mamy okręgów jednomandatowych, nie wybieramy tej osoby, która naprawdę jest naszym reprezentantem albo – wybierając swojego reprezentanta – wspieramy i inne osoby, które znajdują się na liście wyborczej. To jest chyba jedyny mankament systemu wyborów. Dobrze natomiast, że możemy bezpośrednio wybierać prezydentów miast, bo to jest narzędzie, które się sprawdza.
Czy istnienie samorządów stwarza dogodne warunki dla zapewnienia rozwoju miast i gmin?
Jeśli mówimy o potrzebach, to jedną z nich jest także rozwój. Dążymy do postawy obywatelskiej, czyli aktywności. Do tego, by każdy z nas mógł być kandydatem na samorządowca. Ta postawa obywatelska jest ważna, bo wyzwala energię. Ale musimy przy tym pamiętać, że demokracja jest systemem większościowym, czyli… są też przegrani. W dojrzałej demokracji przegrani potrafią zaakceptować wyniki, nie wycofywać się, tylko tworzyć opozycję. Bo przecież nie ma demokracji bez opozycji. Rolą opozycji jest pokazywać błędy, pilnować tego, jak przebiegają procesy na każdym szczeblu rządzenia. I w mojej ocenie ta opozycja powinna być konstruktywna.
Nasi Czytelnicy zwracają się do nas z pytaniami o powołanie do życia GZM Silesia. Wielu z nich obawia się, że zostaną zaskoczeni informacją o nieodwołanym powstaniu tworu, który nie uwzględnia częściowo zagłębiowskiego charakteru regionu. Te głosy słychać, od kiedy tylko zrodził się pomysł, temat jest wciąż aktualny. Czy są podstawy do takich obaw?
To jest pytanie o potrzebę powstania czegoś innego niż Związek Międzygminny, czyli – czy da się skonstruować jakiś twór czy administracyjnie, czy ustawowo, czy też w formie porozumień, który rozwiąże problemy mieszkańców. Jest też potrzeba skoordynowania tych wszystkich działań. I choć próbuje się ją realizować na przykład przez Związek Międzygminny taki jak GZM, doświadczenie pokazuje, że to się nie do końca sprawdza. Powstają pytania, czy ma być powiat, który przejmie działania, a może czy też ma istnieć obligatoryjny związek międzygminny, w którym wszyscy mają uczestniczyć ustawowo i przekazać pewne kompetencje w ręce zarządu tego związku, a z kolei zarząd musi je poprzez zapisane ustawy realizować. Kolejne pytania – o to, które z tych zadań powinny być wspólnie realizowane, czy ciało to ma być wybrane w sposób demokratyczny, czy też ma być zarzucone. Uważam, że są takie zadania, jak gospodarka odpadami, zagospodarowanie przestrzenne, komunikacja międzygminna na terenie całej aglomeracji, które powinny być wspólnie koordynowane. Załóżmy: mieszkaniec Gliwic czy Czeladzi może znaleźć pracę w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej, Tychach, ale on z tej możliwości nie skorzysta. Nie podejmie takiej pracy, jeśli nie będzie dobrze działających środków komunikacji. Dlatego ważne jest stworzenie mechanizmu, który w pewnych obszarach nie daje swobody, ale nakłada obowiązek skoordynowania działań, tak aby mieszkańcy wszystkich miast aglomeracji mieli takie same prawa. Nie chodzi tu bynajmniej o próbę poróżnienia czy ustalenia zasad niekorzystnych dla jakiegoś miasta, lecz mechanizm, dzięki któremu można by wybrać najlepsze rozwiązanie.
Na pewno problemem jest sama nazwa, która budzi kontrowersje.
Musimy znaleźć wspólne cechy, a zatem i nazwę akceptowalną przez wszystkich. Nie mówimy przecież o organizmie miejskim, o czymś, co będzie jednym miastem. To może być powiat i wydaje się, że prace zmierzają w tym kierunku. Może być to powiat śląsko-zagłębiowski, zagłębiowsko-śląski, to jest kwestia do ustalenia.
Ale czy samorząd lokalny ma w ogóle jakikolwiek wpływ na powstanie tego tworu?
Całą ustawę tworzy nie samorząd lokalny, nie samorząd wojewódzki, a politycy, konkretnie - Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. To od aktywności posłów będzie zależało, czy nazwa będzie taka czy inna. Natomiast moim zdaniem, bo o to pan pytał, najlepszym rozwiązaniem byłaby nazwa powiat śląsko-zagłębiowski – takie są proporcje mieszkańców.
To jest konkretna odpowiedź! Kolejny problem dotyczy promocji wizerunku województwa, które od kilku lat województwo śląskie mocno się promuje. Mimo wielu swoich atutów miasta i gminy zagłębiowskie nie znajdują swego miejsca w nowej kampanii wizerunkowej województwa - tak wskazują samorządowcy. Jaki jest tego powód?
Być może prezydenci poszczególnych miast dotąd nie dostrzegali ważności promocji. Nadal nie postrzegają jej jako tego, co jest ich obowiązkiem, niezwykle ważnym elementem rozwoju gospodarczego. W momencie, gdy województwo zaczęło się promować, poczuli, że są gdzieś z boku. Województwo ma swoje obowiązki, a oni mają swoje. Proszę się rozejrzeć, w całej Polsce to miasta się promują, a nie regiony. Już pierwszą kampanią sprowokowaliśmy miasta do promowania się. Sprowokowaliśmy też do burzliwych dyskusji. Pojawiły się oczywiście pretensje miast, że nie są widoczne w kampaniach. Pretensje są jednak niezasadne, bo przecież uwzględnione zostały wszystkie subregiony. Zadaniem naszych kampanii jest promocja województwa, a nie poszczególnych miast. To ich własne zadanie. Bo czy widoczna jest aktywność miast w promocji? Czy któreś z miast poprowadziło promocję ogólnopolską? Nasze kampanie były zlecane zewnętrznej firmie bez wskazania konkretnego miasta, które ma się pojawić w kampanii. Niezadowolone były nie tylko miasta zagłębiowskie. Większość prezydentów zareagowała, bo robiąc tę kampanię pokazaliśmy, że można zrobić to, czego oni dotychczas nie robili.
Kiedy został Pan Marszałkiem, mówił Pan, że promocja kultury należy do jego priorytetów. Katowice złożyły wniosek aplikacyjny o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. W mediach krytykowano problemy z powstaniem biura, brak strony internetowej, opóźnienie wobec innych ubiegających się o ten tytuł miast. Czy jest to problem samych Katowic, czy może jednak również całego województwa?
Problem oczywiście dotyczy całego regionu, ale ustawowo wniosek może złożyć tylko jedno miasto, a tym miastem są Katowice. Skoro więc złożyły wniosek, powinny zaangażować do tego wszystkich partnerów wokół. Wydarzenia kulturalne organizowane przez wojewódzkie instytucje kultury wpisują się przygotowania do ESK, ale promocję muszą wesprzeć wszystkie miasta.
Na przykład Kazimierz Kutz cytowany w „Dzienniku Zachodnim” powiedział, że Katowice nie mają szans, „dopiero będzie zabawa, jak się okaże, że z pieniędzy wydanych na promocję nie będzie żadnego pożytku”.
Pytają mnie prezydenci innych miast, dlaczego mają wspierać Katowice. A to pokazuje, jak wygląda wspólne myślenie o aglomeracji. Czy trzeba zawsze myśleć w kategoriach walki między sobą? Województwo śląskie promuje kulturę, tworzy wydarzenia, staramy się, by nasze instytucje kultury proponowały ciekawy wachlarz wydarzeń artystycznych, także tych wielkich. Ale nie możemy zastępować miasta Katowice w roli koordynatora czy wnioskodawcy. Województwo nie jest żadnym zwierzchnikiem prezydentów, ani oni nie są podwładnymi. Wspieramy Katowice jako wnioskodawcę, ale miasta województwa powinny wpisać się w ten projekt. W tym roku zorganizowaliśmy koncert Al Di Meoli czy Candy Dulfer. Niebawem odbędzie się też Festiwal REGIOFUN, który jest międzynarodowym festiwalem filmowym propagującym działalność Regionalnych Funduszy Filmowych, działających na szeroką skalę w większości państw europejskich.
Środowisko twórców też narzeka. Mówią, że nie mają takich możliwości jak na Dolnym Śląsku. Wrocław przyciąga dziś do siebie różne inicjatywy, festiwale, artystów.
Od 23 do 25 września odbywał się Kongres Kultury Województwa Śląskiego. Dzięki temu przedsięwzięciu udało się rozpoznać stan kultury w województwie i dokonać jej oceny. Doszło też do realnego, pełnego spotkania ludzi zainteresowanych sprawami kultury i za nią odpowiedzialnych. Kuluarowe rozmowy połączyły uczestników z rożnych stron województwa, twórców, dyrektorów instytucji, organizacje pozarządowe, urzędników, samorządowców, architektów i naukowców. Trzeba też wziąć pod uwagę to, że Kongres miał zadanie symboliczne – w zmieniającym się regionie o ugruntowanych tradycjach przemysłowych zauważono i postawiono mocne akcenty na jego nowej tożsamości – tożsamości kulturowej. Wykazał też, jak konieczna jest szeroka dyskusja na temat kultury. Na terenie województwa śląskiego odbywa się cała masa wydarzeń kulturalnych. Tylko że nasze wydarzenia nie mają billboardów we Wrocławiu, w Krakowie, Warszawie, są one tworzone przede wszystkim na potrzeby bardzo licznego rynku wewnętrznego. Jedynie pozornie w tych miastach jest więcej wydarzeń. Nasze są po prostu rozproszone. Mamy 72 miasta powyżej 50 tys. Dlatego musimy stworzyć rynek, przekonać widza, że nasze wydarzenia nie są gorsze i warto je zobaczyć, zamiast wybrać się np. na grilla za miasto czy zostać w domu. Ale trzeba pamiętać, że to prezydenci miast, a nie marszałek powinni się o to postarać, to oni powinni promować te wydarzenia. Jeśli chodzi o moją diagnozę, nie jest źle, choć oczywiście powinno być lepiej. Musimy jednak przełamać stereotypy i wyjść dalej. Bo mamy czym się chwalić. Na terenie naszego województwa działa fundusz filmowy, którego nie ma choćby w Opolu. I tego nam zazdroszczą. Mamy 17 wojewódzkich instytucji kultury, a Województwo wydało tylko w tym roku prawie 200 milionów na kulturę, czyli 50 mln euro.
W Jaworznie powstało jedyne na południu Polski Centrum Handlu Chińskiego. A oto jeden z wielu komentarzy z internautów: „Polskie firmy produkcyjne i handlowe mogą zacząć się pakować, gratuluję”. Obawy o konkurencję ze strony tanich chińskich produktów są powszechne. Po co podejmować takie ryzyko i przykładać do tego rękę?
Ta interpretacja oparta jest na braku wiedzy, na przekonaniu, że teraz nagle pojawią się u nas produkty chińskie, których dotąd nie było. Przecież one były. Trzeba pamiętać, że nie otwarto tam zakładu, który będzie coś produkował. To będzie tylko uzupełnienie oferty, która już jest. Najważniejszym problemem w naszych relacjach z Chinami jest dysproporcja pomiędzy wartością importu i eksportu do Państwa Środka. Województwo Śląskie należy do tych nielicznych regionów w kraju, które cokolwiek eksportują do Chin. Osobiście zaangażowałem się we wspieranie naszego eksportu na ten rynek. Wzięliśmy udział w Wystawie Światowej w Szanghaju, a efektem naszego seminarium gospodarczego w Pekinie i pobytu w Chinach były wizyty delegacji gospodarczych z prowincji Liaoning i Shaanxi. To regiony o wielkości Polski z dużym udziałem przemysłu górniczego, hutniczego, ale także nowych technologii z silnie rozwiniętą infrastrukturą. Jestem przekonany, że z naszym ponadstuletnim doświadczeniem w branży górniczej oraz nowymi technologiami możemy skutecznie powalczyć o miejsce na chińskim rynku.
Czy będzie Pan startował w wyborach samorządowych?
Będę startował w wyborach. Jest to oczywiste dla mnie, bo to dla mnie chęć spełniania się w tej roli, którą pełnię, czyli radnego samorządu województwa. Ale jakie będą dalsze losy, to już wyborcy zadecydują.
Jakie są dziś Pańskie priorytety dla województwa?
Te priorytety to ukończenie inwestycji, które są już rozpoczęte, oraz stworzenie nowego regionalnego programu operacyjnego na następny okres programowania z – i nie tak rozproszonymi, jak w przypadku aktualnego programu – inwestycjami. Mam na myśli budowanie dróg równoleżnikowych między euroterminalem a Sosnowcem, rozwój portu lotniczego, duże wydarzenia artystyczne na terenie województwa, promocja województwa. To są te najważniejsze rzeczy, które mieszczą się w zakresie ustawowych zadań województwa. Dodam jeszcze stworzenie dobrej bazy dla studentów i wsparcie uczelni w jakości kształcenia, co wiąże się też z przekonaniem młodych mieszkańców to tego, by pozostali w naszym województwie.

